Miłkowice woj. wielkopolskie

Rzeka Warta

Rzeka Warta

 

Rzeka Warta 

Warta, to trzecia pod względem długości - 808,2km. - rzeka Polski, prawy dopływ Odry*).


Zdjęcie pochodzi z opracowania REGIONALNY ZARZĄD GOSPODARKI WODNEJ W POZNANIU

W okolicach Miłkowic krnąbrna i wędrującą po pradolinie na przestrzeni czterech kilometrów od Popowa do wysokiej skarpy, na której położone były Miłkowice, oddalone na końcu około kilometra od głównego nurtu rzeki. Po powodziach Warta zmieniała koryto zbliżając się do Miłkowic. Pozostawiała za sobą jeziorka i głębokie doły zapełnione wodą. Na krótkim odcinku drogi Popów – Miłkowice istniały aż cztery mosty. Nad samą rzeką leżały dwie wsie, Zaspy i Młyny położone nad samą wodą. Na wprost Młynów widoczne były na rzece pale, pozostałość po młynach wodnych.

Młyny wodne na rzece Warta były likwidowane na przełomie XVIII i XIX wieku decyzją władz pruskich, które chciały doprowadzić do tego, aby rzeka była spławna. Młyny były oczywiście przeszkodą dla tratw, łodzi i drewna spławianego w dół rzeki. Na mapie Gilly'ego-Crona (strona www pn. mapa pocztowa i komunikacyjna) młyn wodny na Warcie w Młynach Strachockich jeszcze istnieje. Za panowania pruskiego zniknęły w zasadzie wszystkie młyny aż do Sieradza.
(
Informacja dodana przez Stanisława Stasiaka)

Pozostałości młynów wodnych na Młynach Strachockich za Młyńską Górą
                                     Należy przypuszczać, że w 1809 roku istniał most na Warcie
Józef Biernacki w 1809 roku organizuje  siły zbrojnej województwa kaliskiego. Jako dowódca sił zbrojnych w Kaliskiem zaczął formować wzdłuż linii Warty grupki operacyjne mające za zadanie nie przepuszczenia na przeprawach nieprzyjacielskich patroli. Oto fragment pamiętnika, gdzie wymienia się most na Warcie w Miłkowicach. Jest to pośredni dowód na to, że taki most istniał. Do tej pory wiadomo było że istniały promy w okolicach Zasp Miłkowskich, Młynów Strachockich, brody i przejścia. To jest nowa informacja i staram się bardzo aby ją udokumentować, jak do tej pory bezskutecznie. Jest to problem do rozwiązania, liczę na Współtwórców strony.



Kronika parafialna


W pamięci ludzi są jednak ślady dawnego mostu, który usytuowany był przed Młyńską Górą. Autor kroniki nie pisze jednak z której był strony. To jest sprawa dość istotna, gdyż za ową górą, czyli piaszczystym wysokim brzegiem rzeki ciągle podmywanym przez torujący sobie nowe koryto nurt,  na rzece działały młyny wodne, których pozostałości były widoczne jeszcze do czasu, gdy na tym terenie nie było zbiornika Jeziorsko. Informacje zatem pochodzące z 1809 roku dotyczące mostu mogą być zasadne.

Wartę charakteryzował śnieżno–deszczowy ustrój zasilania z dwoma wysokimi stanami w ciągu roku. Powodzie, które były niemalże regułą, zdarzały się na przedwiośniu oraz na przełomie czerwca i lipca.


Warta rzeką spławną w XIX wieku(Kolberg)
Z wiosną handlarze drzewni, podobnie jak i dawniej, spławiają na większych rzekach, mianowicie Warcie, drzewo w różnej obróbce. „Kwitnął niegdyś i handel. Rzeka Warta mniejwięcej do miasta wojewódzkiego Sieradza przez rozliczne konstytucye sejmowe spławną uczyniona, dostarczała klepek dębowych do Szczecina. Nie wstydziła się jeszcze szlachta zapuszczać za handlem na Podole, Wołyń, Ukrainę i Węgry, zkąd tabory koni, stada wołów lub trzody chlewnnj przypędziwszy, lakowe Szlązkowi do Brzega lub Wrocławia dostarczała, a nakupiwszy tamże pasów, ciężkich materyj, płótna holenderskiego, korzeni, śledzi i sztokfiszu, z znakomitym zy¬skiem do domu powracała. Rzetelność w dotrzymaniu słowa, była główną kredytu podstawą.

Połowy ryb w rzece Warcie

Informacje przekazane przez Piotra Tameczkę

Skąd się biorą ryby na targu w Kaliszu? 

Kurjer Warszawski (dodatek poranny) 1899 nr 269, Wieści z kraju.

(…) Skąd się biorą ryby na targu w Kaliszu? Na pytanie to odpowie trafnie niewielu mieszkańców tego miasta. Dostawa ryb na targi piątkowe do Kalisza posiada charakter nieco odmienny, niż w innych miastach.

 

Jak pisze Gaz. kal., dostawą tą trudnią się rybacy kaliscy. Tak zwani wędziarze i podrywkarze wyruszają z Kalisza całemi partjami do rzek i rzeczek rybnych i tu uprawiają sport, który im w rezultacie dość znaczne przynosi korzyści. Taki rybak zarabia do 10 rbl. na tydzień. Nad brzegami Warty, w okolicy Miłkowic i Siedlątkowa, spotkać można po kilkunastu rybaków kaliskich, którzy całe dnie i wieczory spędzają na łowieniu ryb na wędkę i podrywkę. Partja taka zazwyczaj wychodzi z Kalisza w niedzielę wieczorem i staje nad rzeką w poniedziałek zrana i tu pozostają przez cztery dni, prowadząc życie cygańskie. W czwartek wieczorem, umieściwszy złowione ryby w specjalnych koszach, rybacy wędrują na noc do Kalisza, gdzie już w piątek zrana sprzedają ryby handlarzom. Piątek, sobota i niedziela, pozostają wędrownym rybakom do życia domowego a najczęściej przetrwonienia zarobku. Ale ich połów ryb, to gospodarka rabunkowa, której następstwem jest wytępienie niektórych gatunków ryb, poławianych niegdyś w Wiśle, Bugu, Warcie i Pilicy.  


 Powódź 1927 rok rzeka Warta


Mimo usilnych poszukiwań nie mogę odszukać powodzi na Warcie w 1927 roku. Pod tym adresem jest wzmianka o powodzi  www.wielkopolska.com.pl/index.php/a/3/b/9/c/2/d/0/id/43981 
ale trudno uznać to za dokument.
"Pierwsze zapisy o powodziach nad Wartą sięgają początków państwa. Jan Długosz w "Historii Polonica" - kronice pisanej w latach 1455-80, odnotowuje, że w 988 roku miały miejsce powodzie, które trwały niezmiernie długo i spowodowały klęski głodu i pomory. Pisał: "Wisła, Odra, Warta i inne polskie rzeki podmywają, podrywaja brzegi swoich koryt i dużo drzew wraz ze sporymi kawałkami ziemi zabierają czasem z całymi wioskami". W 1253 roku Przemysł I i Bolesław - książęta wielkopolscy - podarowali Poznaniowi rzekę Wartę - milę w górę i milę w dół. Zaczęto wówczas stawiać nad jej brzegami młyny. Rejestr Królewski z XVI wieku odnotowuje istnienie 23 młynów. By młyny miały więcej wody, budowano groble. Największa z nich zamykała prawie całkowicie nurt rzeki. Groble stanowiły przeszkodę dla przepływu wody. W konsekwencji nawet niewielki przybór powodował piętrzenie rzeki i wylew wody na niżej położone tereny miasta. Jak więc widzimy, powódź nie zawsze zależała od natury. 
Wylewy Warty w XV i XVI wieku były szczególnie częste i uciążliwe. Przykładowo zapisy kronikarskie obejmują katastrofalne powodzie w latach 1451-2, 1455-7, 1459-62, 1464-6, 1501-2, 1515-20, 1528-9, 1532-5, 1540-41, 1543, 1548, 1551 itd. W 1551 roku zdarzyła się jedna z największych powodzi w tym okresie; Warta wylała z tak ogromnym impetem, że zabrała ze sobą wszystkie mosty. 
Sam Poznań był wielokrotnie zalewany przez powodzie. W 1736 roku i w innych latach po rynku Starego Miasta pływano łodziami i tratwami. Dokumentuje fakt powodzi zachowana tablica na domu numer 50. W latach od 1500 do 1925 Warta wylewała pod Poznaniem 61 razy. Potrafiła pokazać swoją niszczącą siłę za czasów naszych dziadów i ojców. W 1927 roku w Rogalinku poziom wody sięgał do sufitów domów leżących nad rzeką. Za czasów naszego pokolenia miały miejsce duże powodzie w latach 1943, 1947, 1967 i 1979.
Wiele trudu, strachu i szkód przysparzała na co dzień pozornie spokojna rzeka. Walczono z klęską powodzi w miarę możliwości finansowych państwa i miasta. Nie zawsze skutecznie. Wały i zabezpieczenia często były wykonywane ze słabych, niewłaściwych materiałów. Zabezpieczano się również w inny sposób. Na przykład poprzez budowę zbiorników retencyjnych, polderów i kanałów ulgi. Polder w kotlinie Konin - Pyzdry jest w stanie odebrać 200 do 250 milionów metrów sześciennych fali powodziowej Warty, a zbiornik Jeziorsko 170 milionów metrów sześciennych. Zagrożeniem dla Kalisza i Poznania jest połączenie się fali powodziowej Prosny i Warty. Planowana od bardzo wielu lat budowa zbiornika retencyjnego w Wielowsi Klasztornej mogłaby zapobiec temu niebezpieczeństwu. Trzeba tylko mieć nadzieję, że znajdą się pieniądze i w najbliższych latach zostanie zrealizowana tak potrzebna Wielkopolsce inwestycja."
Józef Skonka 



Oddanie do użytku mostu w Miłkowicach 1928 rok
"Echo Turku" informator Andrzej Tyczyno

 Poświęcenie i otwarcie mostu na rzece Warcie w Miłkowicach
Po długich wyczekiwaniach licznych pokoleń znacznego odłamu społeczeństwa powiatu tureckiego, a zwłaszcza dwóch gmin – Luboli i Niemysłów, wchodzących do powiatu tureckiego została zrealizowana jedna z ważnych kwestii, trapiące ustawicznie tysiące ludzi. Oto most, który nie znikał z ust ludności oddzielonej od miasta powiatowego i reszty powiatu rzeką Wartą nareszcie stanął i po poświęceniu przez proboszcza parafji Miłkowice ks. Piotrowskiego został oddany do użytku publicznego 20 października r.b.
Na poświęcenie i otwarcie mostu, budowa którego pod kierunkiem powiatowego inżyniera pana Czerkaskiego trwała zaledwie trzy miesiące, udał się Sejmik i Wydział Powiatowy In gremio pod przewodnictwem pana starosty Borysławskiego oraz naczelnicy urzędów z Turku i zaproszeni goście przy bardzo licznym udziale miejscowego społeczeństwa.
Wstęgę w imieniu pana wojewody Jaszczota przeciął po odpowiednim przemówieniu pan inżynier Stawski, dyrektor Dyrekcji Robót Publicznych województwa Łódzkiego.
Z licznych przemówień wyróżniały się: piękna mowa ks. kanonika Cyranowskiego –członka Wydziału Powiatowego charakteryzującego twórczość samorządu, pana starostę Borysławskiego, który podkreślił solidarność i zgodną pożyteczną pracę członków Sejmiku oraz delegatów gmin zawarciańskich nie szczędzących słów pochwały dla naszych władz, które nie frazesami, lecz od podstaw budują państwowość Polską, mając na uwadze w pierwszym rzędzie ekonomiczne podniesienie kraju i sprawy rolne.
Od tej pory nie będziemy się już topili po najrozmaitszych bezdrożach, łęgach i bagniskach, nie będziemy używali do przeprawy przez rzekę przedpotopu w postaci dziurawego i niepewnego promu i nowych środków komunikacji i nie będziemy nadrabiali o kilka mil drogi, jadąc do Turku w porze zimowej na Uniejów itd. Obecnie mamy wygodny most, który przyczynił się do ogólnego wzmożenia ruchu ożywienia okolicy i podniesienia stanu ekonomicznego najbliższych adjacentów.
T.G>Oddanie do użytku mostu w Miłkowicach Rzeczpospolita 1928 nr 234

 Powodzie
REGIONALNY ZARZĄD GOSPODARKI WODNEJ W POZNANIU
Z dostępnych opisów historycznych wynika, że największe powodzie roztopowo-zatorowe w zlewni Warty i dorzeczu Odry wystąpiły dotychczas w kwietniu 1785 r. gdzie po dużych opadach śniegu w okresie zimowym wszystkie lokalne obwałowania zostały przerwane i jak podają materiały kronikarskie wszystkie osiedla wzdłuż Warty i Odry zostały zalane do wysokości okien, a niektóre nawet po dach. Brak jest jednak szczegółowych i konkretnych informacji na ten temat. W okresie prowadzonych pomiarów wodowskazowych największe wezbranie roztopowo-zatorowe wystąpiło wiosną (w marcu) 1947 roku, gdzie po ostrej zimie rzeka Warta objęta była pokrywą lodową sięgającą w rejonie górnej Warty od 20 cm do 40-60 cm grubości w rejonie wodowskazu Sieradz. Raptowne ocieplenie w połowie marca przyczyniło się do wzrostu stanów wód osiągając wielkości 597 cm w dniu 19 marca 1947 r. Stan ten uznawany jest jako absolutne maksimum dla tego przekroju wodowskazowego. W podobnym czasie zaobserwowano równieŜ maksymalne stany w Burzeninie, Uniejowie oraz w Koninie. Nie mniej groźna była powódź po zimie 1978/79, gdzie w okresie marca wiosenne wezbrania wód połączone ze zjawiskami lodowymi przyczyniły się do przekroczenia stanów alarmowych. Wezbrania te w dorzeczu Warty były w rejonie Sieradza drugie co do wielkości w okresie obserwowanych wezbrań półrocza zimowego.
Również w okresie letnim miały miejsce groźne powodzie, wywołane głównie długotrwałymi opadami. Jedno z większych tego typu wezbrań miało miejsce w 1854 r., gdzie według opisów ulewne i długotrwałe deszcze, które miały miejsce w lipcu, pokryły wodami prowincję poznańską i doprowadziły olbrzymie masy wód do Warty i innych rzek. Okres tej powodzi przeciągnął się na miesiąc sierpień, gdyż nowe opady właśnie na początku tego miesiąca powodowały, że każda nowa fala trafiała na wypełnione koryto i posiadała katastrofalny charakter. Podobna co do wielkości powódź, wystąpiła w lipcu 1903 r. W okresie notowanych stanów wody, największe wezbrania letnie wystąpiły w 1960 r. (lipiec), 1977 (sierpień) oraz oczywiście w 1997 r (lipiec) gdzie stan na wodowskazie w Sieradzu osiągnął wartość 572 (co odpowiada przepływowi 387 m3/s).
 

Bohaterowie z Miłkowic w walce z żywiołem.
Informacje - Kazimierz Osiewała
Na zdjęciu bohater ratujący życie Józef Osiewała
W roku 1927 w marcu powstał na rzece Warcie wielki zator lodowy. W trosce o utrzymanie mostu zdjęto jego drewnianą, wierzchnią część. Kry, które łamiąc się o izbice spiętrzały się niewiarygodnie wysoko, zagrażały całej konstrukcji mostu. Podjęto decyzję, aby je odpychać bosakami zmniejszając napór na most. Najbardziej odważni i silni Miłkowiczanie stanęli na palach mostu i stawili opór gromadzącym się zwałom lodu. Był to jednak nierówna batalia. Napór i siła lodu spowodowała upadek dwóch mężczyzn, którzy znaleźli się w lodowatej wodzie, wśród ścierających się i nachodzących na siebie kawałów lodowej kry. Sytuacja była tragiczna. Stojący nad brzegiem ludzie chcieli przyjść im z pomocą, ale nie bardzo wiedziano jak to uczynić. Józef Osiewała wezwał ochotników, którzy popłynęliby z nim na łódce ratować Szymczaka i drugiego mężczyznę ledwo już utrzymujących się przy życiu w wodnej kipieli. Zgłosił się Gozdal z Młynów. Wspólnie z Osiewałą podjęli akcję ratowniczą, sami narażając się na wielkie niebezpieczeństwo. Udało im się uratować obu mężczyzn. Był to czyn bohaterski, który został doceniony przez uratowanych i mieszkańców Miłkowic. 
Wyłowionych z wód rozszalałej rzeki otoczono opieką w domostwie Osiewałów, które znajdowało się najbliżej rzeki. Owinięci w koce, w suchych ubraniach, w jakie odziali ich mieszkańcy domu, pojeni na rozgrzewkę wódką, dochodzili do siebie. Wśród obserwujących powódź i pomagających w zmaganiu z rozszalałym żywiołem, wybuchły spory. Uważano, że władze narażały ludzkie życie podejmując tak ryzykowne decyzje. Obwiniano wójta Ruszczyńskiego za wyrażenie zgody na wysłanie ludzi w tak niebezpieczne miejsca na rzece. Most uratowano, ale mało brakowało, aby rzeka nie upomniała się o ofiarę w ludziach.
 

Wylew Warty w woj. łódzkim 2 marca 1937.
Zator lodowy pod wsią Miłkowice.—Zagrożony most.— Akcja ratunkowa trwała przez całą noc
 
Do Łodzi nadeszła dziś rano wiadomość o groźnej sytuacji w kilku wsiach, położonych w pobliżu Warty w województwie łódzkim. We wsi Miłkowice z płynącej kry utworzył sie olbrzymi zator. Rzeka tak wezbrała, że lada chwila groziła zmyciem mostu, a zbiornik wody groził zalaniem całej okolicy.
Pomimo późnej nocy zorganizowano natychmiast akcje ratowniczą. Na miejsce przybył inżynier drogowy, p. Czerkaski i przy pomocy miejscowej i okolicznej straży ogniowej oraz ludności przystąpił do usuwania groźnej kry. Akcja trwała niemal do rana. Obecnie niebezpieczeństwo minęło całkowicie, gdyż wody już spłynęły. Identyczna sytuacja wytworzyła się w pobliżu wsi Siedlqtków i Łęg, gdzie woda zalała już pola. Intensywna akcja ratunkowa trwała również we wsiach Balin i  Budy Uniejowskie.

 
 

Wzburzone wody rzeki Warty, lata 60 XX wieku Ostrów Warcki.
Warta wylewała prawie co roku na wiosnę, a niekiedy także latem.Zdjęcie przesłane przez Janinę JesionekW okresie wzmożonego rozwoju miasta Łodzi, na rzece Warcie zbudowano prom. Tędy wiodła krótsza droga do miasta, które odegrało ważną rolę w rozwoju tych terenów. Właścicielami promu byli mieszkańcy Miłkowic - Osiwała i Tutak.

Zdjęcie mostu z czasów II wojny  - zdjęcia przesłane przez Stanisława Stasiaka

 Na drugim planie widać zagrodę Osiwałów, po drugiej stronie drogi lasek, w oddali pasmo wysokich drzew znaczy lokalizację cmentarza.

Most na Warcie - lata okupacji
Na pierwszym planie izbice drewniane, z metalowymi okciami, których zadaniem było hamowanie naporu lodu na most.


Konstrukcja mostu widziana z bliska - lata II wojny



Izbica widziana z bliska - zdjęcie pochodzi z czasów wojny

Zdjęcia pochodzą z "Archiwum Igły" będącego własnością Muzeum Miasta  w Turku. Zostało wykonane przez niemieckiego nauczyciela o nazwisku Schultz z miejscowości Żuki pod Turkiem.
"Jedna z terenowych agend Landesbildstelle powstała także w Turku. Była nią Kreisbildstelle Turek/Wartheland. Pierwszą desygnowaną osobą i autorem zdjęć był nauczyciel z pobliskich Żuk o nazwisku Schultz. Podstawowym zadaniem tej komórki było rozpowszechnianie niemieckich filmów oświatowych w szkołach miasta i powiatu. Ważnymi zadaniami było także utrwalanie na kliszach fotograficznych kluczowych wydarzeń z życia miasta i okolic tj. uroczystości państwowych, partyjnych wieców, koncertów, wizyt gości. Ponadto Kreisbildstelle utrwalało krajobrazy, zabytki itp."
Zdjęcie nadesłane przez Stanisława Stasiaka



Most w Miłkowicach 1941 rok Muzem w Poznaniu  http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/docmetadata
 
Przesłał Piotr Tameczka



Relacja Kazimierza Osiewały
 Na przełomie roku 1939 i 1941 Niemcy podnieśli oni drogę na odcinku 4 km od Miłkowic do Popowa i postawili 5 mostów: jeden na Warcie, drugi między stawami Osiewałów i Sieradzanów, trzeci na Rudawce, czwarty na rzeczce Pichnie , piąty nad rozlewiskiem w Popowie.
Fragment mamy Polski z 1938 roku na której zanaczona już jest droga Miłkowice - Popów, nie znanaczono jednak na mapie mostów. Most na rzece Warcie w Miłkowicach wybudowano w 1928 roku. 




Projekt drogi z Miłkowic do Popowa i Niemysłowa 1926 rok
"Echo Turku" nr 47 1926 r.

Most w Miłkowicach oddano do użytku 1928 rok. Dwa lata wcześniej projektowano już drogę, która miała prowadzić z Miłkowic do Popowa i Niemysłowa.

Zapoczątkowanie Spółek drogowych w powiecie Tureckim.

Na podstawie ustawy o spółkach drogowych z dn 8 października 1921 r. (.Dziennik Ustaw Ni 5 22 r.) Wydział powiatowy przystępuje do zorganizowania spółek drogowych na razie trzech, a mianowicie:

1)Miłkowice (przez rzekę Wartę) Popów Niemysłów—Popów—Pęczniew—Rudniki—Zadzim i Pęczniew—Lubola—Glinno celem połączenia z szosami od Niemysłowa na Poddębice, Aleksandrów do Łodzi i od Zadzimia przez Aleksandrów do Łodzi, oraz do szosy w gm. Wierzchy, pow. Sieradzkiego.

2)Wielenin—Stemplew—Świnice, do szosy Uniejów—Świnice—Parski,

3)Świnice —Saków —Kiki—Dzierżawy — Zawady w kierunku szosy Wartkowice— Ozorków—Zgierz—Łódź.

W niektórych punktach już przystąpiono do robót przedwstępnych, jako to: od Miłkowic przez Popów do Niemysłowa, po dokonaniu zdjęć technicznych całej trasy, przeprowadzają się obecnie roboty niwelacyjne. Ni drodze Świnice—Zawady dokonywane jest zdjęcie przez Wydział Drogowy w Turku. Również poczyniono pewne kroki celem założenia formalnych spółek drogowych. Wsie i folwarki przyległe do drogi Świnice - Zawady w kierunku Wartkowic zadeklarowały już znaczne świadczenia na rzecz wspomnianej spółki. Adjacenci projektowanej szosy uważają ją za bardzo ważną z następujących względów: najkrótsze połączenie z urzędami wojewódzkimi i ośrodkiem przemysłowym, jakim jest Łódź; odciążanie innych szos dla ładownika kierowanego od Koła Dąbia i t. d. i najkrótsze połączenie Łódź- Poznań; brak większych mostów na całej projektowanej przestrzeni i odpowiednie piaszczyste podglebie, a więc ułatwienie budowy i t. p. warunki, które przemawiają za budową wspomnianej szosy.
Dnia 10 b. m. przybyli do urzędu gminy Niemysłów pp. Starosta, inżynier drogowy i inspektor samorządu gminnego na wspólne posiedzenie połączonych rad gminnycb gmin Niemysłów i Lubola, przy udziale zainteresowanych osób, dla zapoczątkowania spółki drogowej budującej się drogi Miłkowice—Popów—Niemysłów. Na tem to zebraniu, obecni popierając projekt Wydziału Drogowego wysunęli żądania budowy jeszcze innych odcinków za pomocą spółek drogowych, a mianowicie: Popów-Pęczniew Rudniki—Zadzim i Pęczniew—Lubola-Glinno. Pan Starosta przyrzekł poparcie tych projektów. Naturalnie będzie wiele zależało od ofiarności zainteresowanej ludności. W każdym razie chęci są i coś się zaczyna robić w kierunku powiększenia naszego dorobku drogowego w powiecie. T. Glądala.
Adjacent – sąsiedni, przyległy
Droga Popów Miłkowice.
Most na rzece Warcie w Miłkowicach zbudowano w 1926 rok. (przypisek mój - Budowę mostu rozpoczęto w 1928 roku. Zbudowano go w trzy miesiące.) Most był drewniany. Miał skrócić drogę z Kalisza do Łodzi. Za mostem istniała już droga utwardzona żwirem, była jednak nisko położona i dlatego w czasie powodzi często zalewana. Przez starorzecze wiodła grobla stanowiąca część drogi na tym odcinku. Rozdzielała dwa stawy Sieradzana i Osiewały. Inne miejsca starorzecza – Rudawiec - też był w ten sposób zabezpieczony. Most na pewno istniał na rzeczce Pichnie i przy wjeździe do Popowa. Jeszcze przed wojną Polacy zaczęli prace przy podwyższeniu drogi od strony Popowa. Kopano ziemię na górze obok szkoły rolniczej i robiono nasyp na drodze. Góra porośnięta była malinami, które w sezonie zbierali okoliczni mieszkańcy. Część zbioru trzeba było jednak oddać właścicielowi. Pan Kazimierz pod opieką siostry Zofii odbywał też drogę do Popowa, aby brać udział w zbiorach malin i trasa ta była mu dobrze znana. Pewien jest istnienia mostu na Pichnie, gdyż w drodze powrotnej stawali na moście przyglądając się rozlewiskom rzeki po prawej stronie mostu. 
Most służył też mieszkańcom do przewozu budulca, kamienia wapiennego, z wapienników po prawej stronie rzeki za Popowem. Dom wybudował wtedy Andryszek, który skorzystał z nowego mostu i  krótszej drogi.
Drogą wożono z folwarków majątku Rudniki zboże do młynów znajdujących się po lewej stronie rzeki i na sprzedaż. Ciężkie wozy zwane kolejniakami1) i półtorakami2) naładowane zbożem, każdy ciągniony przez cztery konie, przejeżdżały przez most nocą. U p. Osiewałów słuchać było stukot końskich kopyt i skrzypienie wozów, szczególnie zimą. 
Zniszczony przez Polaków most we wrześniu 1939 roku, aby uniemożliwić przejście Niemców przez rzekę, został wyremontowany przez Niemców. Przedwojenny był węższy niż wyremontowany przez Niemców. Miał też inną konstrukcję. Belki były teraz podwójne, wzmocnione skośnie ściętymi wkładkami dębowymi. Izbice przy dawnym moście były postawione przy samym moście, wybudowane przez Niemców były już w pewnej odległości od mostu. W czasie remontu mostu obok uruchomiono prom, którym można było się przeprawiać na drugą stronę rzeki. Prace kowalskie wykonał przy moście Stanisław Kaczmarek, także przy tym zbudowanym już po wojnie. 
Podwyższono też drogę Miłkowice Popów. Nasyp miał zapobiec zalewaniu drogi. Przy tych pracach zatrudniono ludzi, którzy przyjeżdżali z okolic Dobrej na rowerach. Sypali do worków ziemię z góry w Popowie, ładowali do wagoników ciągnionych przez dwie lokomotywki. Dla kolejki zbudowano tory i w miarę posuwania się prac przekładano je. Bliżej mostu w Miłkowicach kopano ziemię z łachy piasku obok rzeki i formowano nasyp. Część drogi obok mostu wzmocniono kamieniami i cementową zaprawą. 
Pobudowano na trasie Popów Miłkowice nowe mosty, a stare wyremontowano. Łącznie było teraz 5 mostów: główny most w Miłkowicach, most na starorzeczu między stawami Osiewałów i Sieradzanów, most na Rudawcu, na rzece Pichnie i na rozlewisku koło Popowa.
Budowa drogi Popów – Miłkowice (uzupełnienie)
Drogę budowali najpierw Polacy, w czasie wojny Niemcy. Jesienią 1939 roku przyjechała ekipa z Monachium z kierowcą znającym język polski. Zatrzymali się w domostwie p. Osiewałów. Poszli obejrzeć teren i drogę między Popowem i Miłkowicami. Przewodnikiem był Józef Osiewała. 
Drogę podwyższono na niektórych odcinakach około 2 metrów. Ułożone na nasypie tory kolejki wąskotorowej służyły do przewozu ziemi najpierw z pagórkowatego terenu obok Popowa, a później z wysokiej łachy piasku rzecznego z prawej stronu rzeki Warty. Po torach jeździły dwie lokomotywy ciągnące około 20 wagoników. Przy budowie drogi pracowało około 60 robotników.


Informacja p. Skąpski
Pierwszy most przed Popowem istniał już w czasie,  gdy był tutaj dwór. Na małym  zbiorniku wodnym zwanym Bąkowym Stawem lub Bąkowym Dołem, od nazwiska właściciela gruntu, funkcjonował młyn wodny. Woda spływająca z turbiny młyńskiej prawdopodobnie pogłębiła staw. Była ona  doprowadzana do młyna z rzeczki Pichny specjalnie przekopanym rowem. Na rzeczce Pichnie także był młyn wodny i most. Zbudowano na rzeczce na potrzeby młyna tamę w związku z tym za mostem na Pichnie woda rozlewała się szeroko po łąkach i bagnistych terenach tworząc rozlewisko. Młyny z biegiem czasu uległy zniszczeniu, pozostały tylko pale na dnie stawu obok Popowa. 
Staw miał ponad 6 metrów głębokości. Z biegiem czasu wszystko zarosło wodorostami, pochylone drzewa zagłębiły się wodzie tworząc plątaninę niebezpieczną dla pływaków. Aby zniechęcić dzieci do kąpania się tam, powielano informacje o bombie, która tam miała spaść, a nawet o czołgu leżącym na dnie zbiornika. Pan Skąpski, jako młody chłopiec, próbował w tym miejscu  swoich umiejętności do nurkowania w latach sześćdziesiątych XX wieku. Nieudana próba zejścia na dno stawu, kiedy zaplątał się w wodorosty i nie mógł wypłynąć na powierzchnię, omal nie zakończyła się tragicznie. Jest jednak pewien istnienia tam mostu, który widać na zdjęciu, a także mostu na rzece Pichnie. O rozlewisku na Pichnie wspominał też p. Kazimierz Osiewała. 
 


Zator na rzece Warcie w Miłkowicach 1947 rok
Gazeta Ludowa 26.03.1947
 
ZATORY NA WARCIE
Na Warcie utworzyło się szereg zatorów. Zniszczone zostały 2 przęsła mostu drogowego w Uniejowie, uszkodzony jest most drogowy w Miłkowicach. Woda przerwała wał lewobrzeżny na odcinku Koło — Konin pod wsią Roztoka. Obecnie w Koninie woda opada. Most uratowano.
Pochód lodów i spływ zatorów na Warcie na odcinku Obrzycko — Skwierzyna, przewidywane ruszenie rzeki w dół aż do Gronowa lub Świerkocina. Kulminacja fali z rejonu Koła i Konina przechodzi obecnie przez rejon Pyzdr, Śremu i Poznania. Szczytowa fala przeszła wczoraj rano przez Poznań.

Ziemia Dobrska na Facebooku opublikowała zdjęcie
 
Most na Warcie. Widoczne izbice i po drugiej stronie rzeki sosnowy zagajnik. 
 


Drewniany most na rzece Warcie w Miłkowicach - lata sześćdziesiąte XX wieku.

Zdjęcie nadesłał Ryszard Kaczmarek


Dopiero w 1928 roku zbudowano drewniany most. Izbice zabezpieczały go przed nawałem kry w okresie wiosennym. Jednostki saperów likwidowały zatory lodowe broniąc mostu przed zniszczeniem.
Malowniczo położona rzeka Warta była miejscem wypoczynku dla mieszkańców Miłkowic, okolicznych wsi i miasteczek, a także mieszkańców Łodzi.
Plaże, czysta woda, brzegi porośnięte łozami, balsamiczne powietrze nasycone żywicznym zapachem pobliskich lasków, przyciągały wczasowiczów. Płytka woda na niskim brzegu rzeki była ulubionym miejscem kąpieli i zabaw dla dzieci.


Plaża nad Wartą na niskim brzegu rzeki - lata sześćdziesiąte

Zdjęcie nadesłał Ryszard Kaczmarek



Most na Warcie 

Brzegi rzeki Warty w okolicach Młynów Strachockich – teren piaszczysty, zalesiony ze względu na słabe gleby. 

 

"Nad rzeką funkcjonowały budki z napojami. Most był miejscem nie tylko komunikacji, ale także towarzyskich spotkań młodzieży wieczorami, a w dzień okupowany był przez wędkarzy. W wigilię imienin Jana palono ogniska, puszczano wianki, których zapalone świeczki chybotały na wodzie dodając uroku lśniącej w mroku wodzie rzeki.

W latach pięćdziesiątych XX wieku rzeka miała swój niezaprzeczalny urok. Oto fragment książki Haliny Studzińskiej „W cieniu jesionów”:
„Wyprawy nad rzekę były ciekawe. Obserwowaliśmy gęsi pływające całymi stadami po wodzie. Mieszkańcy wsi położonej nad rzeką hodowali je dla pierza i puchu. W przeźroczystej wodzie- tak, tak, taka była wtedy Warta - podglądaliśmy ławice małych rybek dokonujących zwrotnych szyków. Patrzyliśmy na ptaszki – jaskółki brzegówki, które mieszkały w norkach na wysokiej, gliniastej, nadrzecznej skarpie. Mogliśmy się im przyglądać godzinami, trudno nas było odciągnąć. Ciągle znikały w norkach lub wychodziły ze swoich ukrytych gniazd. Atrakcją tego miejsca była jeszcze zagroda pana Wernera stojąca nad samym brzegiem rzeki. Tak zadecydowała Warta, która drapieżnie wydzierała każdą piędź ziemi tak długo, aż podmyła skarpę w tym miejscu tak bardzo, że można było oglądać wodę w jednym rogu stodoły… Ślicznie prześwitywała, co było widokiem niecodziennym. Staliśmy przy samych wrotach, ale i tak było to widać. W końcu inwazję rzeki zahamowały tamy obsadzone wikliną. Śliczne były pliszki szare, malutkie ptaszki, które się zupełnie nie bały, więc chodziliśmy za nimi, zachowując się cichutko. Zostawiały na mokrym piasku ślady swoich łapek, co nas bardzo absorbowało. W wiklinach można było spotkać wiszące gniazdo remiza. Oglądaliśmy je z daleka, aby nie wystraszyć mieszkańców. Gdy było ciepło brodziliśmy po wodzie na płyciznach, robiliśmy babki w piasku, biegaliśmy, kapaliśmy się.”


Most na Starorzeczu w latach sześćdziesiątych XX wieku.
Warta to rzeka wędrująca. Przez kilkadziesiąt lat przesunęła się około 4 kilometrów w stronę Miłkowic.W tym czasie nie  przeprowadzano już remontów, gdyż miał tutaj powstać zbiornik Jeziorsko.
Zdjęcie nadesłane przez Stanisława Stasiaka.


Mapa Miłkowic 1952 rok
Na pierwszym planie rzeka Warta oraz droga łącząca Miłkowice i Popów. Zaznaczono  3 mosty na Warcie i Starorzeczu, przed wjazdem do Popowa był czwarty most.
Budowa drogi Popów – Miłkowice  Informacja Kazimierza Osiewały
Drogę budowali najpierw Polacy, w czasie wojny Niemcy. Jesienią 1939 roku przyjechała ekipa z Monachium z kierowcą znającym język polski. Zatrzymali się w domostwie p. Osiewałów. Poszli obejrzeć teren i drogę między Popowem i Miłkowicami. Przewodnikiem był Józef Osiewała. 
Drogę podwyższono na niektórych odcinakach około 2 metrów. Ułożone na nasypie tory kolejki wąskotorowej służyły do przewozu ziemi najpierw z pagórkowatego terenu obok Popowa, a później z wysokiej łachy piasku rzecznego z prawej stronu rzeki Warty. Po torach jeździły dwie lokomotywy ciągnące około 20 wagoników. Przy budowie drogi pracowało około 60 robotników.



Droga do zbiornika Jeziorsko

 Punktem zwrotnym było wybudowanie w latach 1975-1990 zbiornika retencyjnego Jeziorsko o powierzchni 42km, długości 16 km, który miał zapewnić nawodnienie, zabezpieczenie przeciwpowodziowe, hydroenergetykę i rekreację.

 

Mapa turystyczna 1751 rok
Szlak Kalisz - Uniejów



 
Remont mostu w Miłkowicach okres powojenny
Zdjęcia przekazane przez Krystynę Błachowicz
                                                  Wymiana przęseł z drewnianych na stalowe
 


 Mosty na rzece Warcie i starorzeczu - lata 70-te XX wieku
Foto J.Mleczko
 http://iv.pl/images/57205513077586870630.jpg
 http://iv.pl/images/22576071319776513867.jpg
http://iv.pl/images/70563416117256302025.jpg
 http://iv.pl/images/64250478933574881140.jpg
kliknij.
Widok na Młyńską Górę


Rzeka Warta rok 1849
Rozwiały się informacje o moście w Miłkowicach  na rzece Warcie z okresu napoleońskiego, choć przetrwał w opowieściach mieszkańców, albo już go nie było, albo niegdy nie było, ale był bród na rzece służący do przepraw. Dalsze informacje dotycące próby połączenia Warty z Wisłą za pośrednictwem rzeki Pilicy albo Bzury pod podanym linkiem. 
polona.pl/item/biblioteka-warszawska-pismo-poswiecone-naukom-sztukom-i-przemyslowi-1849-t-3-lip,NjU5NTgxMjU/101/#item
 
RYS HYDROGRAFII.
Zachowana została pisownia tekstów.
Łoże Warty cięgnie się przez najbogatsze prawie okolice kraju; tu gospodarstwo rolne na najwyższym stoi stopniu, a rozlegle bory dostarczają podostatkiem drzewa; tu wsie rozległe, miasta znakomite; tu przemysł fabryczny głównie swe obrał siedlisko. Lecz czy Warta przyczynia się do postępu, czy sprzyja odpływowi pło¬dów? Niezupełnie; chociaż dowody przekonywają, że zawsze troszczono się o dogodność jej do spławu. Już pra¬wa koronne z lat 1447, 1496, 1532, 1550, 1557 uznały ją za spławną; młyny więc, groble i wszelkie prze¬szkody uprzątać z niej nakazały. Późniejsze ustawy z ro¬ku 1563, 1589, 1598,1011, 1631 i t. d., uznanie to
ugruntowały; następnie rządy: pruski, księstwa warszaw-skiego oraz królestwa Polskiego, dążąc ciągłe do zu¬pełnego oczyszczenia rzek komunikacyjnych, w niczem aż dotąd nie zmieniły ustaw takowych, lecz owszem pra¬gnęły i pragną wykonywania rozporządzeń tych, jako mających na celu ułatwienie handlu, który jest duszą po¬myślności każdego narodu; i rzekę Wartę we wszystkich rozporządzeniach zawsze wymieniają.
Rozważmy szczegółowo, co w tej mierze rząd pruski przedsięwziął. Czując on ważność łatwej w tej stronie kommunikacyi, zwrócił całą swą uwagę na Wartę… znajdującemi się w korycie rzeki pniami, kamieniami i i. t. p. zawałami, spław utrudniały, często zupełnie go przerywały. Dużo więc przedstawiało się; trudności w dojściu do za¬mierzonego celu; dużo trzeba tu było łożyć kosztów i pracy. Rozważone wszakże korzyści ztąd spodziewane, przeważyły wszelkie trudności. Wzięto się; do dzieła, i po kilku latach już dogodną otworzono na Warcie że¬glugę, od jej ujścia aż do Poznania. Nieco później i do Konina obwarowano brzegi, sprostowano koryto, oczy¬szczono dno z licznych zawałów, zniesiono młyny, groble i jazy; a tak i dogodną dla spławu otworzono drogę, i osuszono w części nadbrzeżne okolice, które przy nie¬regularnym biegu wody, doznawały losu okolic nad Bzurą położonych.
Widząc szczęśliwe skutki tych działań, bo przy ułatwionym odbyciu płodów, przemysł mieszkańców o wiele się powiększył, a zaniedbane lasy, wodą zalane lub kępami zarosłe obszary ziemi, stały się wkrótce ka-pitałem, z którego właściciele podwoili swoje dochody; rząd pruski działaniom tym rozleglejszy zamierzył dać zakres. Jakoż postanowił roboty takowe i powyżej rzeki aż do Sieradza doprowadzić. Wyznaczeni inżynierowie po zbadaniu stanu rzeki, uznali projekt ten za możliwy do wykonania i korzystny; bo przy znacznej obfitości wody, jaką inne rzeki i strugi do Warty zlewają, spław nie tylko drzewa, ale i statków byłby zapewniony. Tu wszakże jeszcze więcej należało łożyć pracy, aniżeli poniżej Konina; tu rzeka skutkiem gruntu przez który płynie, skutkiem często niedbalstwa i chciwości mieszkańców, smutny przedstawiała widok; to rozdrobniona na wiele odnóg, w jednych wody swe leniwie porusza, w innych prawie zupełnie wyschła; to znów nagle się zakręca, nigdzie więc łodzie z łatwością posuwać się może; w innych znowu miejscach nie ujęta brzegami występuje z łoża. rozlewa się, zatapia przyległe równiny, zamienia je w błota, a często niszczy nadzieje rolnika. Do tego i młyny wiele się przyczyniały, a szkodliwość tę ich uznano. Na ponawiane skargi nadbrzeżnych obywateli, którym z powodu istniejących młynów, woda czasem cale zbiory zatapiała, Kamera kaliska wyjednała od królu w r. 1804 nakaz, ażeby w pół roku od miasta Koła, a w ciągu jednego roku do miasta Sieradza, pod karą sto talarów, wszystkie młyny i tamy na Warcie pozrywane były. To miało stanowić początek uporządkowania rzeki, które tam było konieczniejsze, że z powodu stanu rzeki jakiśmy widzieli, zniszczenie gruntów nadbrzeżnych coraz widoczniej postępowało. Regulacya ta, według zdania inżynierów, miała się dokonać w ten sposób: aby jedne odnogi zamknąć, inne oczyścić i za koryto rzece nadać, a w niektórych miejscach wykopać odpowiednie kanały. Od Koła zatem idąc na dół, postanowiono się trzymać koryta rozgraniczającego łąki Gostkowa i Gąsiorowa, dalej po prawej stronie Ochli aż do młyna Krzymowskiego, a ztamtąd przez Pietrzyków, Grójec do Konina. Dla osuszenia błot i strug w tej przestrzeni, z prawego brzegu miał być wykopany jeden główny rów od Czerawy przez Wyszków do Wólki, a z lewego jeden od Gostkowa przez Gąsiorów, drugi od Krzymowa do koryta Warty. Do tych głównych rowów, miały być, dla osuszenia i gruntów zatapianych, wyprowadzono rowy poboczne.
W celu poczynienia ulepszeń aż do ujścia Neru, inżynierowie między innymi odebrali w 1804 r. rozkaz, ażeby opuściwszy odnogi Warty, środkiem wielkich strug od Gaju Kwiatkowskiego rozpoznali całe położenie wzdłuż gruntów Góry, do granic dzielących Kuczki z Ostrowem, a ztamtąd wzdłuż koryta aż do Uniejowa. Tędy bowiem obrócona rzeka zebrałaby rozproszone wody, a przez to i sama zyskałaby na swojej obfitości, i osuszyłaby przyległe równiny. Od Uniejowa do Spicimierza miano się trzymać koryta, dalej do Księżych Młynów rznąć się przez błota, a ztąd aż do Sieradza znowu trzymać się koryta rzeki.
Wypadki czasowe wykonanie tych projektów odłożyły. Rada departamentu kaliskiego przejęta temi samemi pobudkami co i rząd pruski, znowu zajęła się tym przedmiotem: rozpoznała pozostałe plany, inne nowe nakreślić zaleciła, tak, aby zupełny projekt mógł być do ostatecznego zatwierdzenia w r. 1811 przedstawiony. Głównie zwróciła uwagę na część rzeki od Konina do Koła, jako najwięcej wymagającej uregulowania; roboty wszakże miały być aż do Trzebców, 12 mil za Sieradz pociągniętemu Już nakreśłono plany, obliczono koszta robót, obmyślono wszelkie środki pomocy, skutek jednak nie nastąpił.
Obecny stan rzeki tej jest następny:
Od miasta Działoszyna, aż do samego prawie miasta Warty, rzeka ta ma brzegi dosyć ściśnięte, koryto regularne. głębokość dostateczną; jest więc dosyć dogodną do spławu. Dopiero od miasta Warty ma koryto nieregularniejsze, brzegi wymulone; zbytnia szeroka, a ztąd i płytka, zaczyna więc być niedogodną do spławu, chociaż znaczna liczba strumieni obfitość jej wody powiększa. Już nawet i powyżej, bo od Sieradza napotykają się trudności spławu. Pod miastem tym rzeka płynie szeroką niziną; tę więc, i powodu nizkich brzegów, w czasie nietylko wielkich, ale i średnich wezbrań zalewa. Tym sposobem wydzieliła z siebie odnogę nazwany Żeglina. Poniżaj grobli, idzie znowu druga odnoga od głównego koryta Warty, wpada do Żegliny pod samym miastem, i niszczy słabe brzegi. Woda ta ma do 6 stóp spadku. Istnieją tu 3 mosty, razem do 90 sąż. otworu mające.
Od wsi Małkowa przepływa przez terytorium miasta Warty. Pod samem miastem istnieją na niej trzy mosty na grobli, stanowiącej trakt do Szadku. Z tych mostów jeden jest na głównym korycie, a dwa na odnogach bo-cznych. Odnogi te, będące bardziej łachami, pozostałymi po dawnych ramionach rzeki, pełne są jedynie tylko przy wyższym stanie wody. W r. 1845 najwyższa woda rzeki Warty uszkodziła mosty, a zarazem zepsuła tamę czyli faszynowanie podłużne lewego brzegu, będące w sposobie opaski powyżej mostu. Po takim uszkodzeniu zamierzała bieg swój zwrócić wzdłuż grobli aż do drugiego mostu, przez co i zalałaby pastwiska, i wywarłaby szkodliwy wpływ na spławność po rozdzieleniu wody, koryto stałoby się płytszem; tymczasowo wykonane zostały pilniejsze roboty, a na inne stosowne projekta przedstawiono. Brzegi są tu czyste, niezarosłe; spław dla tratew dobry; średnia głębokość wody stóp 3'/2.
Od miasta Warty rzeka płynie przez grunta wsi Proboszczowice, Miłkowice i Tądowa Górnego. W obrębie dwóch pierwszych koryto jest regularne i nic nie przedstawia do nadmienienia; lecz w Tądowie Górnym istnieje młyn wodny, wstrzymujący całą rzekę zatamowaniem poprzecznym, które wodę na koła młyńskie zwraca. Jakkolwiek zatamowanie to, po urządzeniu otworu do przepuszczania tratew, spławowi drzewa nie przeszkadza, wszelako przy tak zamierzonej regulacyi rzeki, aby statki chodzić mogły, młyn ten usunąćby wypadało. Brzegi czyste, niezarosłe.
Ztąd przepływa rzeko pod wieś donacyjną Brodnia. Tu zoacznie się skręca, uderza pod brzeg prawy, na którym znajdują się budowle tej wsi, i grozi im upadkiem. Brzegi niezarosłe, średnia głębokość 3 stopy. Ta istnieje przewóz.
Następnie przepływu grunta wsi Pięczniewa. Tu w r. 1845 usiłowała zmienić koryto, wdzierając się wprawy brzeg; lecz właściciel broniąc go własnym kosztem wzmocnił takowy, i złym skutkom zapobiegł. Brzegi w niektórych miejscach zarosłe wikliną; spław dla tratew dobry.
We wsi Miłkowicach rzeka szeroko rozlana niezupełnie jest dogodną dla spławu tratew, bo przy nizkim jej stanie, brak wody uczuwać się daje. Brzegi niezarosłe, piaszczyste; głębokość 2 '/* stopy. Tu jest przewóz.
Przez grunta wsi Sicdlątkowa rzeka wpływa na terytorium donacji Niemysłów. Przepływając tu pod wsią Księże Młyny, uderza w brzeg prawy, piaszczysty, takowy uszkadza i ztąd domy włościańskie opodal przenoszonemi być muszą. Roboty faszynowe, jakie oddawna w sposobie trzech tam na prawym brzegu wykonano w nieodpowiedniej potrzebie długości, już są mało pomocne; wykonanie nowych robót jest konieczne. Brzegi czyste, spław dobry. 
Aż dotąd rzeka oddawna szła jednym korytem; lecz poniżej Księżych Młynów, z lewego brzegu, we wsi Piekary jest ślad. iż miała kiedyś dwa oddzielne koryta z których jedno dla powiększenia wody w drugiem, ze znacznym kosztem pod wsią Piekary zatamowane zostało. Koryto dawne, oddzielone od dzisiejszej rzeki, jest w części zamulone, a w części zarosłe. Tama istnieje.