Miłkowice woj. wielkopolskie

Z życia wsi

 Z życia wsi Miłkowice
Informacja przesłana przez Piotra Tameczkę

Gazeta Kaliska 1894 nr 94, Dział Kryminalny

Kaliszanin 1878
W d. 18 t. m. we wsi Miłkowice, pow. tureckim, 9-letni chłopiec włościański Franciszek Pawlak, kąpiąc się w rzece utonął.
 




Elektryfikacja wsi Miłkowice 1963 rok
Informacje w oparciu o Kronikę Parafialna prowadzoną przez Stanisława Osiwałę

Elektryfikację wsi przeprowadzono w 1963 roku. Inicjatorem był ks. Stanisław Szewczyk, który skupił wobec tego przedsięwzięcia mieszkańców. 
Komitet elektryfikacyjny wsi i kościoła tworzyli:
ks. Szewczyk Stanisław jako przewodniczący. 
Antoni Zdonek - sołtys, 
Kaczmarek Stanisław(mój tato- przypisek własny) i Osiwała Stanisław 

Do najważniejszych zadań komitetu należało:
Terminowe zwiezienie słupów drewnianych z Turku, oraz zakwaterowanie i wyżywienie ludzi prowadzących budowę. Doceniając rolę postępu wsi ks. Szewczyk przy poparciu komitetu i entuzjastów elektryfikacji użył całego swojego autorytetu i cel osiągnięto.
Podkreślić należy fakt, że nawet niektórzy parafianie obojętnie podchodzili do sprawy elektryfikacji, nawet we własnych gospodarstwach, tłumacząc się zbytnim obciążeniem finansowym. Działający w tych warunkach komitet elektryfikacyjny z ks. Szewczykiem na czele miał nie lada zadanie. Chodziło bowiem o sprawny przebieg spraw przygotowawczych… Przedsiębiorstwo elektryfikacyjne przed podjęciem prac postawiło swoje warunki, a w razie ich niespełnienia groziło odłożeniem elektryfikacji na lata późniejsze. 
Zdarzało się jednak, że osobiście chodził w nocy za podwodami do przywiezienia słupów, kompletował zaprzęgi konne i wyznaczał ludzi do pomocy. Na plebanii zakwaterował jedną z grup wykonawczych oraz kierownika budowy. Parokrotnie wydawał obiady tym, dla których nie przygotowano ich według kolejności. Na zakończenie budowy urządził przyjęcie dla wszystkich budowniczych, które odbyło się przy świetle elektrycznym. 
Z poza komitetu gro prac wykonali przeważnie młodsi wiekiem gospodarze, tacy jak: Rulka Zygmunt, Adryszek Józef, Borusiak Józef i inni. Podkreślić należy duży wkład pracyPawlaka Stanisława oraz sołtysa Antoniego Zdunka, którzy rozładowali jednorazowo 3 wagony słupów w Turku na stacji kolejki wąskotorowej, pracując do późnych godzin wieczornych. 
Zelektryfikowano i zradiofonizowano kościół. Elektryfikacja kościoła odbyła się w ramach elektryfikacji ogólnej, jednak koszty były znaczne, liczyła się ilość punktów świetlnych i to nie tylko w kościele ale w całym gospodarstwie parafialnym. Zakupiono w tym czasie nowy żyrandol oraz silnik elektrycznych do napędzania miechów organowych. Pod względem prawnym … kościół nie miał żadnych przywilejów, traktowany był jak każdy inny obiekt. 

Pamiętam ten dzień, kiedy mieszkanie nareszcie miały oświetlać żarówki. Przyjechałam akurat do rodziców. Przygotowaliśmy się do tego wydarzenia godnie.Nakryłam stół świeżym obrusem, postawiłam wazon z kwiatami, mama upiekła ciasto i zaprosiłyśmy rodzinę do pokoju aby świętować to wydarzenie. Wrażenie było wielkie i niepomierna radość, że nareszcie Miłkowice wkraczają na nową drogę rozwoju. Piszę też o tym wydarzeniu w swojej wspomnieniowej książce „W cieniu jesionów”.

"Zmieniło się wszystko, gdy proboszcz Szewczyk zaczął przygotować wieś do elektryfikacji. Nie wszyscy byli gotowi do zmian. Byli tacy, którzy uważali, że im to jest niepotrzebne i nie wzięli udziału w akcji, ale później chętnie korzystali ze wszystkich dobrodziejstw. Mieszkańcy musieli czynnie uczestniczyć w kopaniu dołów, zakładaniu słupów, kolejno żywić pracowników. Zdołali przez wszystko pomyślnie przebrnąć i w końcu zabłysły pierwsze żarówki. Tary poszły do lamusa i zapanowała niepodzielnie pralka Frania, żelazko elektryczne i radio Pionier. W południe tato słuchał hejnału, dziennika i orkiestry Dzierżanowskiego. Wychodził wtedy przed dom i zwoływał nas, abyśmy czasem nie pominęli tak ważnej dla niego audycji:
- Chodźcie! - wołał, gdyż po obiedzie zdążyliśmy już się rozproszyć po podwórku.
- Dzierżanowski gra! – nie wzbudzało w nas to aż tak wielkiego entuzjazmu, ale szliśmy, aby nie robić tacie przykrości.
Słuchał też z upodobaniem gawęd Kierdziołka, Wojciecha z Pałuk." 

 
Ksiądz Szewczyk podszedł bardzo wyrozumiale do tych mieszkańców, którzy teraz, gdy już wszystko było zrobione wspólnym trudem całej społeczności Miłkowic, z ochotą garnęli się do zakładania elektryczności także w ich gospodarstwach. Sens jego wypowiedzi był mniej więcej taki – bądźmy dobrzy dla nich, może zrozumieją swój błąd i w przyszłości przysłużą się parafii i wsi której przecież są mieszkańcami. Wobec człowieka i kapłana, który tyle zrobił dla sprawy, nikt nie śmiał oponować. Prąd miał we wsi każdy bez względu na to jakie miał zasługi. 
 


Dobra
miasteczko będące obecnie siedzibą gminy, gdzie odbywają się targi i jarmarki. Rok 1974.











Zbieram materiały o Kółku Rolniczym i Kole Gospodyń Wiejskich w Miłkowicach. Gdyby ktoś posiadał zdjęcia, lub miał informacje na ten temat, proszę się z nami podzielić. 
 

Informator Kazimierz Osiewała lat 88, urodzony w Miłkowicach. W czasie II wojny wywieziony na roboty przymusowe na tereny III Rzeszy. Obecnie mieszkaniec Wrocławia.


Wystawa rolnicza w Miłkowicach
W późnych  latach 30-tych XX wieku w remizie OSP w Miłkowicach odbyła się wystawa rolnicza organizowana przy współudziale Związku Młodzieży Wiejskiej w Miłkowicach, OSP, organizacje rolniczye gminne i powiatowe, Szkołę Rolniczą w Popowie, ks. Krzesińskiego(w Miłkowicach w latach 1935-1942), rolników Miłkowic i okolicznych wsi. 
Wystawę otwierała Zofia Osiewalanka, absolwentka Szkoły Rolniczej w Kościelcu, która przejęła funkcję przewodniczącej ZMW po p. Kończewskim. Organizacja działa prężnie, młodzież była bardzo aktywna.
Na wystawie prezentowano osiągnięcia rolnicze w rejonie, sprzęt rolniczy, wyniki uprawy zbóż, wprowadzanych do hodowli buraków pastewnych. Na zakończenie odbyły się występy i zabawa na placu przed remizą. 
Józef Osiewała był inicjatorem uprawy buraka pastewnego. Prenumerował prasę rolniczą i stosował w swoim gospodarstwie nowiny rolnicze. Był także współorganizatorem i uczestnikiem wyjazdów mieszkańców Miłkowic i okolic do USA. Pracowali w większości w Detroit w fabrykach samochodów, hutach tak jak Tomasz Kucharski najstarszy mieszkaniec Miłkowic. 
Obok remizy funkcjonowała restauracja p. Wereckiego. Można tam było zjeść posiłki i lody. Aby utrzymać właściwą temperaturę przechowywanych produktów żywnościowych i lodów, zimą cięto lód na Warcie i przetrzymywano w specjalnie przystosowanych do tego celu piwnicach wykopanych w ziemi.