Miłkowice woj. wielkopolskie

Nowości



Osoby, które korzystają z zebranych na stronie Miłkowic materiałów do swoich opracowań, proszę o informowanie o tym. Z przyjemnością odnotuję taki fakt podając nazwisko autora, tytuł pracy lub link. Będzie to dowód na to, że moja i wszystkich Współtwórców strony praca, była użyteczna. W swoim opracowaniu proszę podawać źródło - adres strony 
milkowice.pl.tl/

Udostępnione materiały zamieszczam tutaj zawsze podając nazwisko przesyłającego, pozostałe są mojego autorstwa. Zastrzegam sobie prawo umieszczenia artykułu o Miłkowicach w Wikipedii, czekam jednak jeszcze na materiały, które mam nadzieję, do mnie dotrą. 
 

 Witamy nowego Współtwórcę strony Miłkowice
Kazimierza Osiewałę


Kazimierz Osiewała – ur. 11.11.1929 r. w Miłkowicach jako ostatnie, dziesiąte dziecko Marii i Józefa. W czasie II wojny światowej robotnik przymusowy III Rzeszy. Po wojnie przyjechał do Wrocławia. Zdobył wykształcenie techniczne, pracował ponad 40 lat we Wrocławskich Zakładach Włókien Chemicznych „Chemitex” na wydziale mechanicznym. Interesuje się szeroko pojętą gospodarką i polityką na świecie. Hobby to działka, którą wzorowo prowadzi.


  Znani mieszkańcy - Osiewałowie  
Rzeka Warta - powodzie
Przesladowania Polaków w czasie II wojny światowej
Powstaniec śląski Stanisław Kaczmarek


Bohaterowie z Miłkowic w walce z żywiołem.
Informacje - Kazimierz Osiewała
Na zdjęciu bohater ratujący życie Józef Osiewała
W roku 1927 w marcu powstał na rzece Warcie wielki zator lodowy. W trosce o utrzymanie mostu zdjęto jego drewnianą, wierzchnią część. Kry, które łamiąc się o izbice spiętrzały się niewiarygodnie wysoko, zagrażały całej konstrukcji mostu. Podjęto decyzję, aby je odpychać bosakami zmniejszając napór na most. Najbardziej odważni i silni Miłkowiczanie stanęli na palach mostu i stawili opór gromadzącym się zwałom lodu. Był to jednak nierówna batalia. Napór i siła lodu spowodowała upadek dwóch mężczyzn, którzy znaleźli się w lodowatej wodzie, wśród ścierających się i nachodzących na siebie kawałów lodowej kry. Sytuacja była tragiczna. Stojący nad brzegiem ludzie chcieli przyjść im z pomocą, ale nie bardzo wiedziano jak to uczynić. Józef Osiewała wezwał ochotników, którzy popłynęliby z nim na łódce ratować Szymczaka i drugiego mężczyznę ledwo już utrzymujących się przy życiu w wodnej kipieli. Zgłosił się Gozdal z Młynów. Wspólnie z Osiewałą podjęli akcję ratowniczą, sami narażając się na wielkie niebezpieczeństwo. Udało im się uratować obu mężczyzn. Był to czyn bohaterski, który został doceniony przez uratowanych i mieszkańców Miłkowic.
Wyłowionych z wód rozszalałej rzeki otoczono opieką w domostwie Osiewałów, które znajdowało się najbliżej rzeki. Owinięci w koce, w suchych ubraniach, w jakie odziali ich mieszkańcy domu, pojeni na rozgrzewkę wódką, dochodzili do siebie. Wśród obserwujących powódź i pomagających w zmaganiu z rozszalałym żywiołem, wybuchły spory. Uważano, że władze narażały ludzkie życie podejmując tak ryzykowne decyzje. Obwiniano wójta Ruszczyńskiego za wyrażenie zgody na wysłanie ludzi w tak niebezpieczne miejsca na rzece. Most uratowano, ale mało brakowało, aby rzeka nie upomniała się o ofiarę w ludziach.
 


Mieszkańcy Młynów Strachockich
Dosyć skąpe są informacje dotyczące tej miejscowości. Przestała już istnieć. Dawni mieszkańcy rozpierzchli się po Polsce. Ocalało od zapomnienia nazwiska Szymczaków, których synowie brali udział w walkach II wojny światowej. Stanisław Szymczak, starszy strzelec, żołnierz 9 Batalionu Strzelców Flandryjskich 1 Dywizji Pancernej gen. Stanisława Maczka zginął w czasie walk. Drugi z synów, saper, według słów p. Kazimierza brał udział w zaminowaniu mostu na rzece Warcie w Miłkowicach w pierwszych dniach września 1939 roku. Dzięki jego żołnierskiej postawie udało się zażegnać konflikt pomiędzy uciekającymi Polakami zgromadzonymi się na podwórku p. Osiewałów, czerpali ze studni wodę do picia, przygotowywali się do przeprawy przez most w Miłkowicach. Jedni uważali, że niepotrzebnie walczymy z Niemcami, gdyż nie mamy szans na wygranie wojny, inni uważali, że sprawą honoru jest obrona Ojczyzny. O mało nie doszło do rękoczynów, dopiero pojawienie się żołnierza w mundurze, Szymczaka, ostudziło zapały. Zdołał zapanować nad rozentuzjazmowanym tłumem i doprowadzić do spokoju. Był to 3 września w niedzielę. Sytuacja była o tyle groźna, że na podwórku po młocce ustawiono duży stóg słomy i istniało niebezpieczeństwo, że zostanie podpalony. Dzięki zdecydowanej postawie Szymczaka, sytuacja została opanowana.
Sołtysem na Młynach Strachockich był Włodarczyk. Pozostały w pamięci nazwiska Maszewskich, Rybikowskich, Gozdalów, Janczaków … To właśnie na Młynach pomieszkiwała siostra p. Kazimierza z synem Edwardem, gdy jej mąż walczył na wojnie. Była to bardzo zżyta i aktywna społeczność. Po drugiej stronie rzeki mieszkał Kochanek, który był przewoźnikiem przez rzekę Wartę. Dzierżawił stawy rybne i zajmował się handlem rybami. W miejscu gdzie dopływ Warty Pichna, z prawej strony rzeki, na wysokości wsi Młyny wpada do rzeki, był także młyn wodny. Jego usytuowanie pamięta p. Kazimierz, gdyż jako chłopiec kąpał się w tym miejscu.

Na zdjęciu pale pozostałe po rzece od strony Młynów.


Wojenne losy rodziny Osiewałów
Na zdjęciu widoczne siedlisko rodziny Osiewałów
W czasie ucieczki zatrzymano się w Popowie u Witczaków. Niemcy kontrolowali uciekinierów. Nie można było mieć ze sobą broni, ostrych przedmiotów typu noże, kosy… W tym czasie rozstrzelano trzech Polaków, którzy nie stosowali się do poleceń okupanta. Józef Osiewała i Bednarek byli przez dobę przetrzymywani przez Niemców. Razem z nimi wędrowali młodzi ludzie, którzy starali się dotrzeć do punktów zbrojnych, ale zarządzona w ostatniej chwili mobilizacja nie mogła przebiegać planowo i większość z nich nie dotarła do swoich jednostek. Rodzina Osiewałów posuwała się w kierunku wschodnim przez Wylazłów, doszli aż do Poddębic, następnie zawrócili. W swoim obejściu zastali już Niemców, którzy urządzili tam magazyn. Niemiec, prawdopodobnie Ślązak, który mówił po polsku, ostrzegł ich i zalecił, aby weszli do domu i położyli się spać. W żadnym wypadku nie wolno im było wychodzić na zewnątrz. Kiedy obudzili się rankiem, Niemców już nie było, zostały tylko na podwórku konie dozorowane przez kilku Niemców. Stały tam dosyć długo.
Ponieważ Osiewałowie mieli dwa domy, a ich siedlisko było blisko mostu, jeden z domów zajęli Niemcy nadzorujący remont mostu. W 1941 roku wysiedlono Osiewałów i musieli się stawić w Cielcach 1), tak jak i wielu mieszkańców wsi. Rozpoznanie, kto i gdzie miał być wysiedlony lub wywieziony, na terenie Miłkowic prowadził Niemiec zamieszkały w domostwie Ruszczyńskiego. W Cielcach na terenie majątku odbyło się rozpoznanie przydatności do pracy dla Niemców poszczególnych osób. Wybrano młodych ludzi do robót na terenie Niemiec, także dokonano selekcji rodzin z dziećmi. Dwór otoczony był murowanym parkanem, przeprowadzano ludzi główną bramą, lub przez furtki. Wtedy to Jakomulscy zza kościoła, rodzice Bronisława zamordowanego w Miednoje http://milkowice.pl.tl/Miednoje.htm i jego żona z dwójką dzieci, Władysławem i Danutą, zostali wywiezieni do Niemiec. Kazimierzowi udało się uciec i razem z rodzicami wrócił do Miłkowic. Starsi ludzie mieli pracować u Niemców, którzy osiedlili się w Miłkowicach. Łączyli po dwa, trzy gospodarstwa, a Polacy stanowili siłę roboczą. Przyjechał do Cielc po Osiewałów Mikołaj Zdunek. Mężczyźni w drodze powrotnej do Miłkowic szli wzdłuż kolejki wąskotorowej przez Zakrzew, na wozie jechały dzieci, złożony był też tam dobytek, który z sobą zabrali. Starszy brat p. Kazimierza zatrudniony był przy budowie mostu w Miłkowicach. Osiewałów wysiedlono ze swego siedliska do domu zajmowanego przez Niemca, w dawnym siedlisku Misiaków.

1)Ciekawa jest historia dworu w Cielcach, wzorowo prowadzonego majątku https://pl.wikipedia.org/wiki/Cielce https://pl.wikipedia.org/wiki/Cielce



Zabytkowa pompa strażacka w posiadaniu OSP Miłkowice

Pompa wyprodukowana w Warszawie ponad 100 lat temu w zakładach Troetzer i S-ka (dawniej Adolf Troetzer).
Fabryka pomp, narzędzi ogniowych, assenizacyjnych aparatów i odlewnia.Adres: Chłodna 29  
Napis na wyczyszczonej i odnowionej pompie, staraniem dh Pawła Wszędybyła  
TROETZER & Co. VARSOVIE. 


Zebrane materiały o powstańcu śląskim Stanisławie Kaczmarku synu Wincentego


http://milkowice.pl.tl/Powstania-%26%23347%3Bl%26%23261%3Bskie.htm




 

 Jnformacje - Piotr Tameczka

 Łódzki Dziennik Urzędowy 1930 nr 20
  Ogłoszenie.
Okręgowy Urząd Ziemski w Piotrkowie podaje do publicznej wiadomości, że orzeczeniem z dnia 13 sierpnia 1930 roku postanowił:
1. Wniosek mieszkańców wsi Młyny Strachockie, gminy Ostrów-Wartski, powiatu tureckiego zgłoszony do Powiatowego Urzędu Ziemskiego w Kole w dniu 7 grudnia 1929 roku w sprawie scalenia ich gruntów, zatwierdzić;
2. Ustalić obszar scalenia wsi Młyny Strachockie w składzie gruntów:
a) ukazowych i zasłużebnościowych, wykazanych w tabeli likwidacyjnej wsi Młyny Strachockie, o obszarze około 160 ha,
b) osady pokarczemnej w kol. Miłkowice, objętych księgą hipoteczną kol. Miłkowice, o obszarze około 15 ha.
Orzeczenie to uprawomocniło się dnia 15 września 1930 roku.
w z. Naczelnika Wydziału:
K. Jaroński
Inspektor Ziemski.