Miłkowice woj. wielkopolskie

Pstrokońscy

Historia rodziny Mariana Pstrokońskiego


Marian Pstrokoński
(1924 - 2011) ur. w Miłkowicach syn Zygmunta  i Antoniny (z d. Grabowskiej) Pstrokońskich
 
Przedruk z kwartalnika „Na Sieradzkich Szlakach” - „Pstrokońscy z Siedlątkowa” Barbara Cichecka

Cóż najbardziej trwałego zostaje nam po dalekich przodkach prócz mniej lub bardziej rozpoznawalnych genów, cech osobowościowych, mglistych opowieści (pół-prawd,
pół- legend), jak nie nazwisko. Z takim właśnie dziedzictwem odwiedził kilka lat temu Muzeum PTTK w Warcie Marian Pstrokoński zamieszkały w Pęczniewie, emerytowany nauczyciel. Zainteresowała go wystawa prac Zygmunta Andrychiewicza i Marii Pstrokońskiej, na której pokazane zostały ocalone przed zniszczeniem i świeżo zakonserwowane obrazy tych dwojga artystów. Wcześniej jak mówił , nie
interesował się przeszłością rodziny, gdyż pochłaniały go inne sprawy, a czasy nie sprzyjały, by zajmować się dziejami szlacheckich przodków. Takie pochodzenie należało raczej skrzętnie ukrywać, aby nie narazić się nowej władzy, a właściwie by móc normalnie funkcjonować tj. studiować, pracować i nie być szykanowanym przez urzędników, pracodawców, czy milicję. Rzeczywistość skutecznie zniechęcała do zajmowania się swymi przodkami, kimkolwiek oni by byli. Ważna była tylko teraźniejszość i budowa nowej socjalistycznej ojczyzny. Trudno więc się dziwić, że żyjąc i wzrastając w takim systemie, większość Polaków ma obecnie bardzo niską świadomość przeszłości swego pochodzenia. Na szczęście ostatnio dużo się zmienia w tej kwestii: powstają drzewa genealogiczne, rodziny organizują zjazdy, opisują historię swych członków, a także zabiegają o zwrot siedzib pradziadków.
Wspomniany Marian Pstrokoński urodził się w 1924 roku w Miłkowicach jako pierwsze dziecko Zygmunta i Antoniny, którzy prowadzili gospodarstwo rolne w Miłkowicach. Jako 15-letni chłopak przeżył ucieczkę przed Niemcami 1939 roku i dramatyczne chwile zagrożenia życia. Po wojnie zdał maturę i studiował eksternistycznie historię na Uniwersytecie Łódzkim. Już po maturze podjął pracę w szkole w Pęczniewie. Z małżeństwa z Janiną Fraszczyńską urodziły się dwie córki: Wanda i Krystyna. Zmarł w 2011 roku. Jak sam opowiadał w rodzinie o przodkach mówiło się niewiele, dziadka ze strony ojca nie poznał, gdyż ten zmarł jeszcze przed jego urodzeniem. Rąbka rodzinnej tajemnicy uchylił dopiero ojciec, gdy syn był już dorosły.
W tej opowieści dziadek Teofil jawił się jako osoba mało sympatyczna, niefrasobliwy, władczy, prowadzący hulaszczy tryb życia utracjusz. Zygmunt pamiętał ojca, mimo że był najmłodszym dzieckiem, a ojciec zmarł gdy miał kilkanaście lat. Nie wiemy, kto był ojcem Teofila Pstrokońskiego, młodego kleryka, który wystąpił z seminarium z powodu afektu, jakim zapałał do młodziutkiej i pięknej Julii z Sochackich z Ładawy (k. Łęczycy), córki zubożałej szlachty. Gniew rodziców z powodu tak haniebnego występku zaowocował pominięciem w dziedziczeniu, jak również zerwaniem wszelkich kontaktów. Teofil i jego potomstwo przestało należeć do rodziny. Podobno jednak, mimo to otrzymał pewną sumkę, za którą kupił niewielki majątek w Siedlątkowie, gdzie młodzi zamieszkali po ślubie w 1878 roku. Data ta jest pamiętana, gdyż została wygrawerowana na obrączkach, które Julia zmuszona była sprzedać w czasie okupacji, by zdobyć niezbędne pożywienie.
Niestety, jak to często bywa, gwałtowny płomień miłości dość szybko przygasł i wówczas objawił się cały trudny charakter Teofila. Nie dość, że nie troszczył się o żonę i dzieci, to jeszcze całkowicie zaniedbał gospodarstwo. Widząc to dzielna kobieta sama podjęła się trudów zarządzania służbą i pracami rolnymi .Mąż zaś nie dość, że nie okazywał pomocy, to na dodatek uznał, że zabawa i hazard są przypisane do jego charakteru. Przegrywał więc mniejsze i większe sumy popadając w długi, aż któregoś razu grając w karty z sędzią z Łęczycy postawił na szalę cały majątek. Pech chciał, że przegrał, rodzina musiała opuścić dworek. Podobno po pewnym czasie zrozpaczona Julia udała się na rozmowę z wdową po sędzim, by ta weszła w jej położenie i udzieliła pomocy. Sędzina najprawdopodobniej odczytała szybką śmierć męża jako przestrogę i wypłaciła sumę, za którą można było nabyć niewielkie gospodarstwo na kolonii wsi Siedlątków wraz zdrewnianą chatą i zabudowaniami gospodarczymi.
Ze związku Teofila i Julii Pstrokońskich urodziło się pięcioro dzieci: Cecylia (1879), Wacław (1880), Helena (1883), Tadeusz (1888) i Zygmunt (1893). Cecylia wyszła za mąż za burmistrza Uniejowa Bruckmana, a potomkowie mieszkają obecnie w Warszawie. Wacław ożenił się z Rozalią z Graczyków z Grzegorzewa i osiadł w rodzinnym majątku w Siedlątkowie, z tego związku urodziło się 4 dzieci, z których dwoje gospodarzyło w Siedlątkowie, a potomkowie jednego z nich są tam do chwili obecnej. Losy Heleny nie są znane, zaś Tadeusz wyemigrował do USA. Najmłodszy Zygmunt ożenił się w 1922 roku z Antoniną Grabowską i osiadł w Miłkowicach, gdzie za wspólne posagowe pieniądze zakupili niewielkie gospodarstwo rolne. Z tego związku urodziło się dwóch synów Marian i Jan.
Zygmunt z wykształcenia był ślusarzem, jednak tego zawodu nie wykonywał. Był odpowiedzialnym mężem i ojcem, człowiekiem prawym, rzetelnym i bardzo pracowitym, co czyniło go zupełnym przeciwieństwem ojca. Złe cechy dziadka Teofila przejął podobno syn Wacława - Wacław, co skończyło się dla niego tragicznie. Zygmunt zaś powiększył gospodarstwo, zbudował dom, budynki gospodarcze i mimo, że czasy nie były łatwe przyjął do siebie na utrzymanie matkę, która wolała być u najmłodszego syna, niż w swym rodzinnym domu w Siedlątkowie.
Można pokusić się o stwierdzenie, że wraz ze śmiercią Julii w czasie okupacji (ok. 1942-43) skończył się ziemiański mit rodu Pstrokońskich z Siedlątkowa. Pługi tragicznej historii przeorały ludzkie mózgi i pozbawiły podstaw bytu wiele warstw społecznych. Nowe pokolenia wzrastały odcięte od historii własnej rodziny. Dziś próbujemy odnaleźć brakujące ogniwa i okazuje się to niełatwe.
Dręczące staje się pytanie, czy znany ród Pstrokońskich herbu Budzisz (Gąska, Paparona) i opisany powyżej o tym samym nazwisku to ta sama krew. Wiele wskazuje, że tak, brak tylko jednoznacznego dowodu w zapiskach, metrykach, drzewie genealogicznym. Za potwierdzeniem tego sądu przemawia fakt, że tereny, na których mieszkali w XVIII wieku i wcześniej należały do Pstrokońskich. Zadziwiające jest również, że cechy osobowościowe Teofila wskazują podobieństwo do Stanisława Pstrokońskiego właściciela Małkowa i Rożdżał, który mógłby być potencjalnym stryjem tego pierwszego.
Ród Pstrokońskich na Ziemi Sieradzkiej był od wieków licznie reprezentowany.
 
W kościele OO. Bernardynów w Warcie zachowała się tablica epitafijna Ignacego i Kunegundy z Ostrowskich Pstrokońskich ufundowana jak głosi napis przez synów i córkę.
Ignacy, właściciel Ustkowa i Rossoszycy, to jak się okazuje dziadek Stanisława późniejszego właściciela Rożdżałów i Małkowa, o którym zachowała się nie najlepsza pamięć w przekazach ustnych. Wspomniane małżeństwo miało dwóch synów i córkę. Starszy Adam ożenił się z Ludwiką Kamocką i osiadł na Ustkowie. Ponieważ miał tylko jedną córkę Zofię wydaną później za Józefa Kamockiego majątek ten przeszedł w ręce tej rodziny aż do 1939 r. tj. do wybuchu II wojny światowej. Młodszy z synów Ferdynand Ignacy Sylwester ożenił się z siostrą Ludwiki Marianną Kamocką i odziedziczył Rossoszycę i Rożdżały. Miał 2 synów i córkę. Starszy Stanisław odziedziczył Rożdżały, zaś o młodszym Ignacym Romanie i córce Sewerynie brak informacji. Stanisław ur. w 1836 roku to znany już i wcześniej przeze mnie opisywany
mąż Walentyny z Bardzińskich Pstrokońskiej i ojciec Marii i Józefy z Małkowa. Posiadłość tę kupił jako kawaler w wieku 39 lat; wkrótce ożenił się i osiadł w pałacu na skarpie. Nie był dobrym mężem ani ojcem, typ lowelasa skupionego wyłącznie na własnych niewyszukanych potrzebach. Młodsza od niego o całe pokolenie (23 lata) Walentyna, najpierw pokornie znosiła jego wybryki, a później wywalczyła sobie faktyczną separację; ona została w Małkowie, Stanisław zaś przebywał głównie w Rożdżałach. Małżeństwo trwało zaledwie 16 lat, gdyż Pstrokoński zmarł w wieku 59 lat w Baden- Baden. Jego młodszy brat Ignacy Roman ur. w 1838 roku pozostaje dla nas zagadką, gdyż nie wiadomo gdzie zamieszkiwał, czy miał dzieci i kiedy zmarł. Być może to jego osoba jest brakującym ogniwem między rodziną Teofila, wydziedziczonego i wykluczonego z rodu. Do szczegółowego opracowania ewentualnych potomków Ignacego koniecznym byłoby prześledzenie praw własnościowych dworu i dóbr ziemskich w Rossoszycy, gdyż Pstrokońscy utracili je ok. połowy XIX wieku. Dziwnym trafem ten fakt zbiega się ze śmiercią Ignacego i Kunegundy dziadków Stanisława i Ignacego Romana, którzy w tym czasie byli już u progu dorosłości. Niewielki drewniany dworek budowany jeszcze przez poprzednich właścicieli spłonął w 1914 roku, ale należał już wówczas do Nikodema Zabłockiego. Być może przyczyna sprzedaży Rossoszycy przez Pstrokońskich dałaby odpowiedź na pytanie o związki Teofila z resztą rodu. Jednak bez względu na wynik badań, faktem jest, że rody szlacheckie ( a głównie drobna szlachta) pauperyzowała się w dość znacznym procencie i tak posiadacze tytułów stawali się w swej codzienności i uprawianych zajęciach równi pozostałej nieherbowej grupie społecznej. Przykładem tego może być historia opisanej rodziny
  

Chór kościelny w Miłkowicach.
W górnym rzędzie drugi od prawej stoi Marian Pstrokoński.

Zdjęcie ze zbiorów własnych
 

 Potomkowie Pstrokońskich 
Zdjęcia udostępniła Katarzyna Kaczmarek z d. Pstrokońska


Antonina i Zygmunt Pstrokońscy
Zygmunt ożenił się w 1922 roku z Antoniną Grabowską i osiadł w Miłkowicach. Z tego związku urodziło się dwóch synów Marian i Jan.
 


Jan Pstrokoński 1949 rok



Marian i Janina Pstrokońscy z córką Wandą
Marianna i Jan Pstrokońscy 1953 rok


Marian Pstrokoński z córką Wandą
 


Jan Pstrokoński z córką Katarzyną (obecnie Kaczmarek)


Zdjęcia przesłał Maciej Pirecki student II roku Wydziału Ekonomiczno- Socjologicznego Uniwersytetu Łódzkiego