Miłkowice woj. wielkopolskie

Rzeka Warta

Rzeka Warta

 

Rzeka Warta 

Warta, to trzecia pod względem długości - 808,2km. - rzeka Polski, prawy dopływ Odry*).


Zdjęcie pochodzi z opracowania REGIONALNY ZARZĄD GOSPODARKI WODNEJ W POZNANIU

W okolicach Miłkowic krnąbrna i wędrującą po pradolinie na przestrzeni czterech kilometrów od Popowa do wysokiej skarpy, na której położone były Miłkowice, oddalone na końcu około kilometra od głównego nurtu rzeki. Po powodziach Warta zmieniała koryto zbliżając się do Miłkowic. Pozostawiała za sobą jeziorka i głębokie doły zapełnione wodą. Na krótkim odcinku drogi Popów – Miłkowice istniały aż cztery mosty. Nad samą rzeką leżały dwie wsie, Zaspy i Młyny położone nad samą wodą. Na wprost Młynów widoczne były na rzece pale, pozostałość po młynach wodnych.

Młyny wodne na rzece Warta były likwidowane na przełomie XVIII i XIX wieku decyzją władz pruskich, które chciały doprowadzić do tego, aby rzeka była spławna. Młyny były oczywiście przeszkodą dla tratw, łodzi i drewna spławianego w dół rzeki. Na mapie Gilly'ego-Crona (strona www pn. mapa pocztowa i komunikacyjna) młyn wodny na Warcie w Młynach Strachockich jeszcze istnieje. Za panowania pruskiego zniknęły w zasadzie wszystkie młyny aż do Sieradza.
(
Informacja dodana przez Stanisława Stasiaka)

Pozostałości młynów wodnych na Młynach Strachockich za Młyńską Górą
                                     Należy przypuszczać, że w 1809 roku istniał most na Warcie
Józef Biernacki w 1809 roku organizuje  siły zbrojnej województwa kaliskiego. Jako dowódca sił zbrojnych w Kaliskiem zaczął formować wzdłuż linii Warty grupki operacyjne mające za zadanie nie przepuszczenia na przeprawach nieprzyjacielskich patroli. Oto fragment pamiętnika, gdzie wymienia się most na Warcie w Miłkowicach. Jest to pośredni dowód na to, że taki most istniał. Do tej pory wiadomo było że istniały promy w okolicach Zasp Miłkowskich, Młynów Strachockich, brody i przejścia. To jest nowa informacja i staram się bardzo aby ją udokumentować, jak do tej pory bezskutecznie. Jest to problem do rozwiązania, liczę na Współtwórców strony.



Kronika parafialna


W pamięci ludzi są jednak ślady dawnego mostu, który usytuowany był przed Młyńską Górą. Autor kroniki nie pisze jednak z której był strony. To jest sprawa dość istotna, gdyż za ową górą, czyli piaszczystym wysokim brzegiem rzeki ciągle podmywanym przez torujący sobie nowe koryto nurt,  na rzece działały młyny wodne, których pozostałości były widoczne jeszcze do czasu, gdy na tym terenie nie było zbiornika Jeziorsko. Informacje zatem pochodzące z 1809 roku dotyczące mostu mogą być zasadne.

Wartę charakteryzował śnieżno–deszczowy ustrój zasilania z dwoma wysokimi stanami w ciągu roku. Powodzie, które były niemalże regułą, zdarzały się na przedwiośniu oraz na przełomie czerwca i lipca.


Warta rzeką spławną w XIX wieku(Kolberg)
Z wiosną handlarze drzewni, podobnie jak i dawniej, spławiają na większych rzekach, mianowicie Warcie, drzewo w różnej obróbce. „Kwitnął niegdyś i handel. Rzeka Warta mniejwięcej do miasta wojewódzkiego Sieradza przez rozliczne konstytucye sejmowe spławną uczyniona, dostarczała klepek dębowych do Szczecina. Nie wstydziła się jeszcze szlachta zapuszczać za handlem na Podole, Wołyń, Ukrainę i Węgry, zkąd tabory koni, stada wołów lub trzody chlewnnj przypędziwszy, lakowe Szlązkowi do Brzega lub Wrocławia dostarczała, a nakupiwszy tamże pasów, ciężkich materyj, płótna holenderskiego, korzeni, śledzi i sztokfiszu, z znakomitym zy¬skiem do domu powracała. Rzetelność w dotrzymaniu słowa, była główną kredytu podstawą.

Połowy ryb w rzece Warcie

Informacje przekazane przez Piotra Tameczkę

Skąd się biorą ryby na targu w Kaliszu? 

Kurjer Warszawski (dodatek poranny) 1899 nr 269, Wieści z kraju.

(…) Skąd się biorą ryby na targu w Kaliszu? Na pytanie to odpowie trafnie niewielu mieszkańców tego miasta. Dostawa ryb na targi piątkowe do Kalisza posiada charakter nieco odmienny, niż w innych miastach.

 

Jak pisze Gaz. kal., dostawą tą trudnią się rybacy kaliscy. Tak zwani wędziarze i podrywkarze wyruszają z Kalisza całemi partjami do rzek i rzeczek rybnych i tu uprawiają sport, który im w rezultacie dość znaczne przynosi korzyści. Taki rybak zarabia do 10 rbl. na tydzień. Nad brzegami Warty, w okolicy Miłkowic i Siedlątkowa, spotkać można po kilkunastu rybaków kaliskich, którzy całe dnie i wieczory spędzają na łowieniu ryb na wędkę i podrywkę. Partja taka zazwyczaj wychodzi z Kalisza w niedzielę wieczorem i staje nad rzeką w poniedziałek zrana i tu pozostają przez cztery dni, prowadząc życie cygańskie. W czwartek wieczorem, umieściwszy złowione ryby w specjalnych koszach, rybacy wędrują na noc do Kalisza, gdzie już w piątek zrana sprzedają ryby handlarzom. Piątek, sobota i niedziela, pozostają wędrownym rybakom do życia domowego a najczęściej przetrwonienia zarobku. Ale ich połów ryb, to gospodarka rabunkowa, której następstwem jest wytępienie niektórych gatunków ryb, poławianych niegdyś w Wiśle, Bugu, Warcie i Pilicy.  


 

Oddanie do użytku mostu w Miłkowicach 1928 rok
"Echo Turku" informator Andrzej Tyczyno

 Poświęcenie i otwarcie mostu na rzece Warcie w Miłkowicach
Po długich wyczekiwaniach licznych pokoleń znacznego odłamu społeczeństwa powiatu tureckiego, a zwłaszcza dwóch gmin – Luboli i Niemysłów, wchodzących do powiatu tureckiego została zrealizowana jedna z ważnych kwestii, trapiące ustawicznie tysiące ludzi. Oto most, który nie znikał z ust ludności oddzielonej od miasta powiatowego i reszty powiatu rzeką Wartą nareszcie stanął i po poświęceniu przez proboszcza parafji Miłkowice ks. Piotrowskiego został oddany do użytku publicznego 20 października r.b.
Na poświęcenie i otwarcie mostu, budowa którego pod kierunkiem powiatowego inżyniera pana Czerkaskiego trwała zaledwie trzy miesiące, udał się Sejmik i Wydział Powiatowy In gremio pod przewodnictwem pana starosty Borysławskiego oraz naczelnicy urzędów z Turku i zaproszeni goście przy bardzo licznym udziale miejscowego społeczeństwa.
Wstęgę w imieniu pana wojewody Jaszczota przeciął po odpowiednim przemówieniu pan inżynier Stawski, dyrektor Dyrekcji Robót Publicznych województwa Łódzkiego.
Z licznych przemówień wyróżniały się: piękna mowa ks. kanonika Cyranowskiego –członka Wydziału Powiatowego charakteryzującego twórczość samorządu, pana starostę Borysławskiego, który podkreślił solidarność i zgodną pożyteczną pracę członków Sejmiku oraz delegatów gmin zawarciańskich nie szczędzących słów pochwały dla naszych władz, które nie frazesami, lecz od podstaw budują państwowość Polską, mając na uwadze w pierwszym rzędzie ekonomiczne podniesienie kraju i sprawy rolne.
Od tej pory nie będziemy się już topili po najrozmaitszych bezdrożach, łęgach i bagniskach, nie będziemy używali do przeprawy przez rzekę przedpotopu w postaci dziurawego i niepewnego promu i nowych środków komunikacji i nie będziemy nadrabiali o kilka mil drogi, jadąc do Turku w porze zimowej na Uniejów itd. Obecnie mamy wygodny most, który przyczynił się do ogólnego wzmożenia ruchu ożywienia okolicy i podniesienia stanu ekonomicznego najbliższych adjacentów.
T.G>Oddanie do użytku mostu w Miłkowicach Rzeczpospolita 1928 nr 234

 Powodzie
REGIONALNY ZARZĄD GOSPODARKI WODNEJ W POZNANIU
Z dostępnych opisów historycznych wynika, że największe powodzie roztopowo-zatorowe w zlewni Warty i dorzeczu Odry wystąpiły dotychczas w kwietniu 1785 r. gdzie po dużych opadach śniegu w okresie zimowym wszystkie lokalne obwałowania zostały przerwane i jak podają materiały kronikarskie wszystkie osiedla wzdłuż Warty i Odry zostały zalane do wysokości okien, a niektóre nawet po dach. Brak jest jednak szczegółowych i konkretnych informacji na ten temat. W okresie prowadzonych pomiarów wodowskazowych największe wezbranie roztopowo-zatorowe wystąpiło wiosną (w marcu) 1947 roku, gdzie po ostrej zimie rzeka Warta objęta była pokrywą lodową sięgającą w rejonie górnej Warty od 20 cm do 40-60 cm grubości w rejonie wodowskazu Sieradz. Raptowne ocieplenie w połowie marca przyczyniło się do wzrostu stanów wód osiągając wielkości 597 cm w dniu 19 marca 1947 r. Stan ten uznawany jest jako absolutne maksimum dla tego przekroju wodowskazowego. W podobnym czasie zaobserwowano równieŜ maksymalne stany w Burzeninie, Uniejowie oraz w Koninie. Nie mniej groźna była powódź po zimie 1978/79, gdzie w okresie marca wiosenne wezbrania wód połączone ze zjawiskami lodowymi przyczyniły się do przekroczenia stanów alarmowych. Wezbrania te w dorzeczu Warty były w rejonie Sieradza drugie co do wielkości w okresie obserwowanych wezbrań półrocza zimowego.
Również w okresie letnim miały miejsce groźne powodzie, wywołane głównie długotrwałymi opadami. Jedno z większych tego typu wezbrań miało miejsce w 1854 r., gdzie według opisów ulewne i długotrwałe deszcze, które miały miejsce w lipcu, pokryły wodami prowincję poznańską i doprowadziły olbrzymie masy wód do Warty i innych rzek. Okres tej powodzi przeciągnął się na miesiąc sierpień, gdyż nowe opady właśnie na początku tego miesiąca powodowały, że każda nowa fala trafiała na wypełnione koryto i posiadała katastrofalny charakter. Podobna co do wielkości powódź, wystąpiła w lipcu 1903 r. W okresie notowanych stanów wody, największe wezbrania letnie wystąpiły w 1960 r. (lipiec), 1977 (sierpień) oraz oczywiście w 1997 r (lipiec) gdzie stan na wodowskazie w Sieradzu osiągnął wartość 572 (co odpowiada przepływowi 387 m3/s).
 

Bohaterowie z Miłkowic w walce z żywiołem.
Informacje - Kazimierz Osiewała
Na zdjęciu bohater ratujący życie Józef Osiewała
W roku 1927 w marcu powstał na rzece Warcie wielki zator lodowy. W trosce o utrzymanie mostu zdjęto jego drewnianą, wierzchnią część. Kry, które łamiąc się o izbice spiętrzały się niewiarygodnie wysoko, zagrażały całej konstrukcji mostu. Podjęto decyzję, aby je odpychać bosakami zmniejszając napór na most. Najbardziej odważni i silni Miłkowiczanie stanęli na palach mostu i stawili opór gromadzącym się zwałom lodu. Był to jednak nierówna batalia. Napór i siła lodu spowodowała upadek dwóch mężczyzn, którzy znaleźli się w lodowatej wodzie, wśród ścierających się i nachodzących na siebie kawałów lodowej kry. Sytuacja była tragiczna. Stojący nad brzegiem ludzie chcieli przyjść im z pomocą, ale nie bardzo wiedziano jak to uczynić. Józef Osiewała wezwał ochotników, którzy popłynęliby z nim na łódce ratować Szymczaka i drugiego mężczyznę ledwo już utrzymujących się przy życiu w wodnej kipieli. Zgłosił się Gozdal z Młynów. Wspólnie z Osiewałą podjęli akcję ratowniczą, sami narażając się na wielkie niebezpieczeństwo. Udało im się uratować obu mężczyzn. Był to czyn bohaterski, który został doceniony przez uratowanych i mieszkańców Miłkowic. 
Wyłowionych z wód rozszalałej rzeki otoczono opieką w domostwie Osiewałów, które znajdowało się najbliżej rzeki. Owinięci w koce, w suchych ubraniach, w jakie odziali ich mieszkańcy domu, pojeni na rozgrzewkę wódką, dochodzili do siebie. Wśród obserwujących powódź i pomagających w zmaganiu z rozszalałym żywiołem, wybuchły spory. Uważano, że władze narażały ludzkie życie podejmując tak ryzykowne decyzje. Obwiniano wójta Ruszczyńskiego za wyrażenie zgody na wysłanie ludzi w tak niebezpieczne miejsca na rzece. Most uratowano, ale mało brakowało, aby rzeka nie upomniała się o ofiarę w ludziach.
 

Wylew Warty w woj. łódzkim 2 marca 1937.
Zator lodowy pod wsią Miłkowice.—Zagrożony most.— Akcja ratunkowa trwała przez całą noc
 
Do Łodzi nadeszła dziś rano wiadomość o groźnej sytuacji w kilku wsiach, położonych w pobliżu Warty w województwie łódzkim. We wsi Miłkowice z płynącej kry utworzył sie olbrzymi zator. Rzeka tak wezbrała, że lada chwila groziła zmyciem mostu, a zbiornik wody groził zalaniem całej okolicy.
Pomimo późnej nocy zorganizowano natychmiast akcje ratowniczą. Na miejsce przybył inżynier drogowy, p. Czerkaski i przy pomocy miejscowej i okolicznej straży ogniowej oraz ludności przystąpił do usuwania groźnej kry. Akcja trwała niemal do rana. Obecnie niebezpieczeństwo minęło całkowicie, gdyż wody już spłynęły. Identyczna sytuacja wytworzyła się w pobliżu wsi Siedlqtków i Łęg, gdzie woda zalała już pola. Intensywna akcja ratunkowa trwała również we wsiach Balin i  Budy Uniejowskie.

 
 

Wzburzone wody rzeki Warty, lata 60 XX wieku Ostrów Warcki.
Warta wylewała prawie co roku na wiosnę, a niekiedy także latem.Zdjęcie przesłane przez Janinę JesionekW okresie wzmożonego rozwoju miasta Łodzi, na rzece Warcie zbudowano prom. Tędy wiodła krótsza droga do miasta, które odegrało ważną rolę w rozwoju tych terenów. Właścicielami promu byli mieszkańcy Miłkowic - Osiwała i Tutak.

Zdjęcie mostu z czasów II wojny  - zdjęcia przesłane przez Stanisława Stasiaka

 Na drugim planie widać zagrodę Osiwałów, po drugiej stronie drogi lasek, w oddali pasmo wysokich drzew znaczy lokalizację cmentarza.

Most na Warcie - lata okupacji
Na pierwszym planie izbice drewniane, z metalowymi okciami, których zadaniem było hamowanie naporu lodu na most.


Konstrukcja mostu widziana z bliska - lata II wojny



Izbica widziana z bliska - zdjęcie pochodzi z czasów wojny

Zdjęcia pochodzą z "Archiwum Igły" będącego własnością Muzeum Miasta  w Turku. Zostało wykonane przez niemieckiego nauczyciela o nazwisku Schultz z miejscowości Żuki pod Turkiem.
"Jedna z terenowych agend Landesbildstelle powstała także w Turku. Była nią Kreisbildstelle Turek/Wartheland. Pierwszą desygnowaną osobą i autorem zdjęć był nauczyciel z pobliskich Żuk o nazwisku Schultz. Podstawowym zadaniem tej komórki było rozpowszechnianie niemieckich filmów oświatowych w szkołach miasta i powiatu. Ważnymi zadaniami było także utrwalanie na kliszach fotograficznych kluczowych wydarzeń z życia miasta i okolic tj. uroczystości państwowych, partyjnych wieców, koncertów, wizyt gości. Ponadto Kreisbildstelle utrwalało krajobrazy, zabytki itp."
Zdjęcie nadesłane przez Stanisława Stasiaka



Most w Miłkowicach 1941 rok Muzem w Poznaniu  http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/docmetadata
 
Przesłał Piotr Tameczka



Relacja Kazimierza Osiewały
 Na przełomie roku 1939 i 1941 Niemcy podnieśli oni drogę na odcinku 4 km od Miłkowic do Popowa i postawili 5 mostów: jeden na Warcie, drugi między stawami Osiewałów i Sieradzanów, trzeci na Rudawce, czwarty na rzeczce Pichnie , piąty nad rozlewiskiem w Popowie.
Fragment mamy Polski z 1938 roku na której zanaczona już jest droga Miłkowice - Popów, nie znanaczono jednak na mapie mostów. Most na rzece Warcie w Miłkowicach wybudowano w 1928 roku. 

Droga Popów Miłkowice.
Most na rzece Warcie w Miłkowicach zbudowano w 1926 rok. (przypisek mój - Budowę mostu rozpoczęto w 1928 roku. Zbudowano go w trzy miesiące.) Most był drewniany. Miał skrócić drogę z Kalisza do Łodzi. Za mostem istniała już droga utwardzona żwirem, była jednak nisko położona i dlatego w czasie powodzi często zalewana. Przez starorzecze wiodła grobla stanowiąca część drogi na tym odcinku. Rozdzielała dwa stawy Sieradzana i Osiewały. Inne miejsca starorzecza – Rudawiec - też był w ten sposób zabezpieczony. Most na pewno istniał na rzeczce Pichnie i przy wjeździe do Popowa. Jeszcze przed wojną Polacy zaczęli prace przy podwyższeniu drogi od strony Popowa. Kopano ziemię na górze obok szkoły rolniczej i robiono nasyp na drodze. Góra porośnięta była malinami, które w sezonie zbierali okoliczni mieszkańcy. Część zbioru trzeba było jednak oddać właścicielowi. Pan Kazimierz pod opieką siostry Zofii odbywał też drogę do Popowa, aby brać udział w zbiorach malin i trasa ta była mu dobrze znana. Pewien jest istnienia mostu na Pichnie, gdyż w drodze powrotnej stawali na moście przyglądając się rozlewiskom rzeki po prawej stronie mostu. 
Most służył też mieszkańcom do przewozu budulca, kamienia wapiennego, z wapienników po prawej stronie rzeki za Popowem. Dom wybudował wtedy Andryszek, który skorzystał z nowego mostu i  krótszej drogi.
Drogą wożono z folwarków majątku Rudniki zboże do młynów znajdujących się po lewej stronie rzeki i na sprzedaż. Ciężkie wozy zwane kolejniakami1) i półtorakami2) naładowane zbożem, każdy ciągniony przez cztery konie, przejeżdżały przez most nocą. U p. Osiewałów słuchać było stukot końskich kopyt i skrzypienie wozów, szczególnie zimą. 
Zniszczony przez Polaków most we wrześniu 1939 roku, aby uniemożliwić przejście Niemców przez rzekę, został wyremontowany przez Niemców. Przedwojenny był węższy niż wyremontowany przez Niemców. Miał też inną konstrukcję. Belki były teraz podwójne, wzmocnione skośnie ściętymi wkładkami dębowymi. Izbice przy dawnym moście były postawione przy samym moście, wybudowane przez Niemców były już w pewnej odległości od mostu. W czasie remontu mostu obok uruchomiono prom, którym można było się przeprawiać na drugą stronę rzeki. Prace kowalskie wykonał przy moście Stanisław Kaczmarek, także przy tym zbudowanym już po wojnie. 
Podwyższono też drogę Miłkowice Popów. Nasyp miał zapobiec zalewaniu drogi. Przy tych pracach zatrudniono ludzi, którzy przyjeżdżali z okolic Dobrej na rowerach. Sypali do worków ziemię z góry w Popowie, ładowali do wagoników ciągnionych przez dwie lokomotywki. Dla kolejki zbudowano tory i w miarę posuwania się prac przekładano je. Bliżej mostu w Miłkowicach kopano ziemię z łachy piasku obok rzeki i formowano nasyp. Część drogi obok mostu wzmocniono kamieniami i cementową zaprawą. 
Pobudowano na trasie Popów Miłkowice nowe mosty, a stare wyremontowano. Łącznie było teraz 5 mostów: główny most w Miłkowicach, most na starorzeczu między stawami Osiewałów i Sieradzanów, most na Rudawcu, na rzece Pichnie i na rozlewisku koło Popowa.
Budowa drogi Popów – Miłkowice (uzupełnienie)
Drogę budowali najpierw Polacy, w czasie wojny Niemcy. Jesienią 1939 roku przyjechała ekipa z Monachium z kierowcą znającym język polski. Zatrzymali się w domostwie p. Osiewałów. Poszli obejrzeć teren i drogę między Popowem i Miłkowicami. Przewodnikiem był Józef Osiewała. 
Drogę podwyższono na niektórych odcinakach około 2 metrów. Ułożone na nasypie tory kolejki wąskotorowej służyły do przewozu ziemi najpierw z pagórkowatego terenu obok Popowa, a później z wysokiej łachy piasku rzecznego z prawej stronu rzeki Warty. Po torach jeździły dwie lokomotywy ciągnące około 20 wagoników. Przy budowie drogi pracowało około 60 robotników.


Informacja p. Skąpski
Pierwszy most przed Popowem istniał już w czasie,  gdy był tutaj dwór. Na małym  zbiorniku wodnym zwanym Bąkowym Stawem lub Bąkowym Dołem, od nazwiska właściciela gruntu, funkcjonował młyn wodny. Woda spływająca z turbiny młyńskiej prawdopodobnie pogłębiła staw. Była ona  doprowadzana do młyna z rzeczki Pichny specjalnie przekopanym rowem. Na rzeczce Pichnie także był młyn wodny i most. Zbudowano na rzeczce na potrzeby młyna tamę w związku z tym za mostem na Pichnie woda rozlewała się szeroko po łąkach i bagnistych terenach tworząc rozlewisko. Młyny z biegiem czasu uległy zniszczeniu, pozostały tylko pale na dnie stawu obok Popowa. 
Staw miał ponad 6 metrów głębokości. Z biegiem czasu wszystko zarosło wodorostami, pochylone drzewa zagłębiły się wodzie tworząc plątaninę niebezpieczną dla pływaków. Aby zniechęcić dzieci do kąpania się tam, powielano informacje o bombie, która tam miała spaść, a nawet o czołgu leżącym na dnie zbiornika. Pan Skąpski, jako młody chłopiec, próbował w tym miejscu  swoich umiejętności do nurkowania w latach sześćdziesiątych XX wieku. Nieudana próba zejścia na dno stawu, kiedy zaplątał się w wodorosty i nie mógł wypłynąć na powierzchnię, omal nie zakończyła się tragicznie. Jest jednak pewien istnienia tam mostu, który widać na zdjęciu, a także mostu na rzece Pichnie. O rozlewisku na Pichnie wspominał też p. Kazimierz Osiewała. 

Ziemia Dobrska na Facebooku opublikowała zdjęcie
 
Most na Warcie. Widoczne izbice i po drugiej stronie rzeki sosnowy zagajnik. 
 


Drewniany most na rzece Warcie w Miłkowicach - lata sześćdziesiąte XX wieku.

Zdjęcie nadesłał Ryszard Kaczmarek


Dopiero w 1928 roku zbudowano drewniany most. Izbice zabezpieczały go przed nawałem kry w okresie wiosennym. Jednostki saperów likwidowały zatory lodowe broniąc mostu przed zniszczeniem.
Malowniczo położona rzeka Warta była miejscem wypoczynku dla mieszkańców Miłkowic, okolicznych wsi i miasteczek, a także mieszkańców Łodzi.
Plaże, czysta woda, brzegi porośnięte łozami, balsamiczne powietrze nasycone żywicznym zapachem pobliskich lasków, przyciągały wczasowiczów. Płytka woda na niskim brzegu rzeki była ulubionym miejscem kąpieli i zabaw dla dzieci.


Plaża nad Wartą na niskim brzegu rzeki - lata sześćdziesiąte

Zdjęcie nadesłał Ryszard Kaczmarek



Most na Warcie 

Brzegi rzeki Warty w okolicach Młynów Strachockich – teren piaszczysty, zalesiony ze względu na słabe gleby. 

 

"Nad rzeką funkcjonowały budki z napojami. Most był miejscem nie tylko komunikacji, ale także towarzyskich spotkań młodzieży wieczorami, a w dzień okupowany był przez wędkarzy. W wigilię imienin Jana palono ogniska, puszczano wianki, których zapalone świeczki chybotały na wodzie dodając uroku lśniącej w mroku wodzie rzeki.

W latach pięćdziesiątych XX wieku rzeka miała swój niezaprzeczalny urok. Oto fragment książki Haliny Studzińskiej „W cieniu jesionów”:
„Wyprawy nad rzekę były ciekawe. Obserwowaliśmy gęsi pływające całymi stadami po wodzie. Mieszkańcy wsi położonej nad rzeką hodowali je dla pierza i puchu. W przeźroczystej wodzie- tak, tak, taka była wtedy Warta - podglądaliśmy ławice małych rybek dokonujących zwrotnych szyków. Patrzyliśmy na ptaszki – jaskółki brzegówki, które mieszkały w norkach na wysokiej, gliniastej, nadrzecznej skarpie. Mogliśmy się im przyglądać godzinami, trudno nas było odciągnąć. Ciągle znikały w norkach lub wychodziły ze swoich ukrytych gniazd. Atrakcją tego miejsca była jeszcze zagroda pana Wernera stojąca nad samym brzegiem rzeki. Tak zadecydowała Warta, która drapieżnie wydzierała każdą piędź ziemi tak długo, aż podmyła skarpę w tym miejscu tak bardzo, że można było oglądać wodę w jednym rogu stodoły… Ślicznie prześwitywała, co było widokiem niecodziennym. Staliśmy przy samych wrotach, ale i tak było to widać. W końcu inwazję rzeki zahamowały tamy obsadzone wikliną. Śliczne były pliszki szare, malutkie ptaszki, które się zupełnie nie bały, więc chodziliśmy za nimi, zachowując się cichutko. Zostawiały na mokrym piasku ślady swoich łapek, co nas bardzo absorbowało. W wiklinach można było spotkać wiszące gniazdo remiza. Oglądaliśmy je z daleka, aby nie wystraszyć mieszkańców. Gdy było ciepło brodziliśmy po wodzie na płyciznach, robiliśmy babki w piasku, biegaliśmy, kapaliśmy się.”


Most na Starorzeczu w latach sześćdziesiątych XX wieku.
Warta to rzeka wędrująca. Przez kilkadziesiąt lat przesunęła się około 4 kilometrów w stronę Miłkowic.W tym czasie nie  przeprowadzano już remontów, gdyż miał tutaj powstać zbiornik Jeziorsko.
Zdjęcie nadesłane przez Stanisława Stasiaka.


Mapa Miłkowic 1952 rok
Na pierwszym planie rzeka Warta oraz droga łącząca Miłkowice i Popów. Zaznaczono  3 mosty na Warcie i Starorzeczu, przed wjazdem do Popowa był czwarty most.
Budowa drogi Popów – Miłkowice  Informacja Kazimierza Osiewały
Drogę budowali najpierw Polacy, w czasie wojny Niemcy. Jesienią 1939 roku przyjechała ekipa z Monachium z kierowcą znającym język polski. Zatrzymali się w domostwie p. Osiewałów. Poszli obejrzeć teren i drogę między Popowem i Miłkowicami. Przewodnikiem był Józef Osiewała. 
Drogę podwyższono na niektórych odcinakach około 2 metrów. Ułożone na nasypie tory kolejki wąskotorowej służyły do przewozu ziemi najpierw z pagórkowatego terenu obok Popowa, a później z wysokiej łachy piasku rzecznego z prawej stronu rzeki Warty. Po torach jeździły dwie lokomotywy ciągnące około 20 wagoników. Przy budowie drogi pracowało około 60 robotników.



Droga do zbiornika Jeziorsko

 Punktem zwrotnym było wybudowanie w latach 1975-1990 zbiornika retencyjnego Jeziorsko o powierzchni 42km, długości 16 km, który miał zapewnić nawodnienie, zabezpieczenie przeciwpowodziowe, hydroenergetykę i rekreację.

 

Mapa turystyczna 1751 rok
Szlak Kalisz - Uniejów



 
Remont mostu w Miłkowicach okres powojenny
Zdjęcia przekazane przez Krystynę Błachowicz
                                                  Wymiana przęseł z drewnianych na stalowe
 


 Mosty na rzece Warcie i starorzeczu - lata 70-te XX wieku
Foto J.Mleczko
 http://iv.pl/images/57205513077586870630.jpg
 http://iv.pl/images/22576071319776513867.jpg
http://iv.pl/images/70563416117256302025.jpg
 http://iv.pl/images/64250478933574881140.jpg
kliknij.
Widok na Młyńską Górę