Miłkowice woj. wielkopolskie

Popów

W oparciu o materiały: Piotra Tameczka Ziemia Sieradzka; artykuł Terra Siradiensis - Michał Szymański; opracowania - Majątki (Szlachta Sieradzka XIX wieku Herbarz) Elżbieta Halina Nejman, "Niezbędnik konfederata barskiego. Awantury-kuranty-pieśni" Jacek Kowalski oraz lokalną prasę ziemi sieradzkiej i kaliskiej.

Popów – wieś w Polsce położona w województwie łódzkim, w powiecie poddębickim, w gminie Pęczniew nad Wartą, na wschodnim brzegu zbiornika Jeziorsko. W latach 1975-1998 miejscowość należała administracyjnie do województwa sieradzkiego.
W roku 1986, przed zalaniem tych terenów przez wody zbiornika Jeziorsko, w czasie prac archeologicznych odkryto tutaj późnośredniowieczny gródek obronny na sztucznie usypanym kopcu, położony na prawym brzegu rzeki Pichny. Podobne znajdowały się w Brodni i Pęczniewie. Najbardziej do tej pory znany był gródek odkryty w latach 60-tych w Siedlątkowie.
W 1331 roku Popów został zniszczony przez Krzyżaków. W XVI należał do parafii Pęczniew dekanatu Uniejów. W latach 1783-1784 stanowił własność Jadwigi Bardzińskiej z Łaszowskich wdowie po Wojciechu Bardzińskim chorążym większym łęczyckim, następnie przeszedł na Psarskich.
Popów - mapa 1992 rok
Ludność Popowa w XIX i na początku XX wieku:

Rok
Ilość domów
Ilość mieszkańców
 1827
27
318
XIX wiek
38
423
1925
wieś 48, kol. 52
wieś 309 kol.367
W roku 1827r. Popów przynależał do woj. kaliskiego, obwodu Kaliskiego, powiatu wartskiego, parafii Pęczniew. W XIX wieku majątek miał dwa folwarki, młyn wodny, pokłady wapienia. W 1893 roku, jak donosi Gazeta Kaliska, wybuchł we wsi Popów pożar, który zniszczył 37 domów i 57 budynków gospodarskich. Ocalał tylko pałac i park. W 1912 majątek był już rozparcelowany i stanowił własność uwłaszczonych włościan i Augusta Nieszkowskiego.
W czasie Konfederacji Barskiej (1768-1772) zawiązanej w Barze na Podolu w obronie wiary katolickiej i niepodległości Rzeczypospolitej, skierowanej przeciwko kurateli Imperium Rosyjskiego, królowi Stanisławowi Augustowi Poniatowskiemu i popierającym go wojskom rosyjskim w celu zniesienie ustaw narzuconych przez Rosję, a zwłaszcza dających równouprawnienie innowiercom, wskutek intrygi, w ogrodzie dworu w Popowie należącego do chorążego łęczyckiego Wojciecha Bardzińskiego, został rozstrzelany regimentarz wielkopolski, uczestnik konfederacji barskiej, Józef Gogolewski.
Regimentarz (łac. regimen – kierowanie, rządzenie) – w Rzeczypospolitej XVII–XVIII w. zastępca hetmana lub mianowany przez hetmana, króla albo sejm dowódca wydzielonej grupy wojsk, sprawujący swe funkcje okresowo, kiedy hetmani nie mogli wykonywać swoich obowiązków. W XVII w. regimentarzem nazywano także dowódcę pospolitego ruszenia podczas nieobecności właściwego kasztelana czy wojewody. Dowódców wojsk konfederackich nazywano regimentarzami generalnymi.
Józef Gogolewski herbu Godziemba ur. ok. 1745, zm. 17 stycznia 1769 w Popowie nad Wartą. Urodził się w rodzinie drobnoszlacheckiej Walentego i Teresy z Rostkowskich rodem z ziemi ciechanowskiej. W konfederacji barskiej związał się z ruchem krakowskim, a po jego upadku przybył do Wielkopolski, gdzie oddał się pod komendę Ignacego Malczewskiego zyskując opinię zdolnego dowódcy. Wskutek intryg Józefa Mielżyńskiego, magnata, kasztelana poznańskiego, tajnego współpracownika Moskwy, który namotał intrygę, został postawiony przed sądem, skazany i rozstrzelany w Popowie nad Wartą. Przyczyną wydanego wyroku była wojskowa niesubordynacja będąca skutkiem konfliktu z Ignacym Malczewskim. Żaden z trzech regimentarzy tego partyzanckiego dowódcy nie stanął w jego obronie. W milczeniu przyglądali się rozstrzelaniu własnego dowódcy. W ,,nagrodę'' za wykazaną bierność awansowani i zostali wkrótce przez Malczewskiego mianowani do stopnia pułkowników. Józef Gogolewski został pochowany u oo. Bernardynów w Warcie. Dzieje jego życia stały się kanwą anonimowej „Pieśni o Gogolewskim” z XVIII w tragikomedii „Historia o Gogolewskim” autorstwa Jacka Kowalskiego.
Opowieść o Józefie Gogolewskim i okolicznościach jego śmierci.
Tak było. Tragifarsa zaczęła się na jesieni 1768 roku, a skończyła 17 stycznia roku następnego, nad ranem, w ogrodzie dworu chorążego łęczyckiego Wojciecha Bardzińskiego w Popowie nad Wartą, w owoczesnym województwie sieradzkim.
W Wielkopolsce konfederatami dowodził podówczas lękliwy marszałek Ignacy Skarbek Malczewski herbu Abdank. Wojna z Moskalami szła mu kiepsko, o czym Jędrzej Kitowicz pisze z właściwą sobie złośliwością:
...płochego i porywczego geniuszu człowiek, chudej i szczupłej kompleksji a przy tych talentach, robocie przedsięwziętej przeciwnych, serca zajęczego... Ale że... hojnie szafował pieniędzmi... przy tym nikogo do ażardu życia nie przymuszał, bo sam najpierwszy przed nieprzyjacielem uciekał, przeto miał miłość w wojsku...
Tymczasem przybył do Wielkopolski młody i zdolny wojak, Józef Gogolewski herbu Godziemba. I znów trzeba zacytować Kitowicza. Gogolewski był to:
...kawaler młody, urodziwy, serca dobrego... A że przy tym był nie tak lękliwego serca jak Malczewski, dostawał w potyczkach do ostatniego i gdy przegrał, co mu się z ludem niewyćwiczonym koniecznie często trafiać musiało, przynajmniej się umiał porządnie rejterować; do tego rząd lepszy, oszczędność w wydatkach i karność wojskową w swojej komendzie utrzymywał - opinią dobrego wodza na swoją stronę u obywatelów zjednał, tak iż mu wielu panów, oprócz podatków publicznych i wypraw, pieniężne znaczne posiłki i wojenne sprzęty sekretnie podawali...
Malczewski poczuł się zagrożony. Dotąd nękał go tylko moskiewski pułkownik Drewicz i ruskie kozactwo, teraz do nękających dołączył jego własny podwładny, który swoim wybitnym talentem wojskowym podrywał autorytet zwierzchnika. No bo Drewicz, który kilkakroć wytrzepał skórę Malczewskiemu, sam teraz bywał przez Gogolewskiego przetrzepywany.
Obawy marszałka natychmiast wykorzystali przeciwnicy konfederacji. Gdy jednak zawiodła akcja militarna - mimo precyzyjnych donosów Gogolewski nadal unikał moskiewskich zasadzek i sam je zastawiał na Moskali - potrzebna była zdrada. Niejaki Józef Mielżyński, magnat, kasztelan poznański, tajny współpracownik Moskwy, namotał intrygę. W ścisłej tajemnicy zaproponował marszałkowi Malczewskiemu bajeczny interes - tajne porozumienie z królem, co oznaczało poniekąd zawoalowaną ugodę z Moskalami. Złakomiony Malczewski poufnie zaproponował Gogolewskiemu współudział w tym procederze. I o to pewnie chodziło. Bo oto Gogolewski odmówił i najpierw prywatnie nazwał Malczewskiego zdrajcą. A temu włosy stanęły dęba na głowie: co będzie, jak Gogolewski zacznie paplać? No i wkrótce zaczął. I tajemnicą poliszynela stało się, że zwolennicy Gogolewskiego po cichu:
...chcieli przez akt publiczny złożyć Malczewskiego z komendy, zostawiwszy mu próżny tytuł marszałka, a oddać cały rząd i władzę nad konfederacją Gogolewskiemu...
Pan marszałek musiał teraz szybko działać, żeby uratować swój stołek. Ale do działania potrzebny był jakiś pretekst. Ten znalazł się błyskawicznie. Otóż ktoś namówił Gogolewskiego, żeby wystąpił do Rosjan z propozycją zimowego rozejmu. Jak pisze Kitowicz: ...rzecz to była (mówiąc po prostu) wcale głupia, ale nie zdradziecka, mówić do nieprzyjaciela: "Stój, przestań mię na chwilę prześladować, bom słaby, zaczekaj, aż zmocnieję"...
Rosjanie oczywiście odpowiedzieli odmownie - ale sam fakt wymiany korespondencji podniesiono do rangi zdrady:
...otóż Gogolewski zdrajca: wdaje się z nieprzyjacielem w zmowy bez wiedzy najwyższej władzy; godzien śmierci...
I zaraz...posłano mu ordynans, aby przybywał niezwłocznie w bardzo pilnym interesie...
Gogolewski poczuł pismo nosem, zresztą przyjaciele, jakich miał trochę w sztabie marszałka, donieśli mu o zagrożeniu. A teraz, choćbym chciał resztę opisać własnymi słowami, to nie mogę. Relacja Kitowicza jest nazbyt barwna i tragiczna, żebym ją miał czymkolwiek zastąpić. Czytajmy. Oto Gogolewski:
...wybrawszy 300 koni, z najpoufalszymi sobie oficjerami (na których się przywiązaniu sparzył) pospieszył do Malczewskiego... Otoczył go we dworze, wpadł do izby w kilka osób z dobytą szablą, tą na zetchnięciu się powitalnym ranił Malczewskiego lekko w czoło; krzyk powstał w izbie... W owym krzyku składając ręce Malczewski z konsyliarzami swymi, strachem przejętymi, usprawiedliwiał się jak najgoręcej Gogolewskiemu, iż nigdy myśli złej przeciw niemu nie miał, iż gotów jest oddać mu zupełnie całej konfederacji komendę, a ukontentować się samym tytułem marszałka... Klękali przed nim z przysięgą, iż mu szkodzić nie myśleli. A tymczasem wołali przez okno na oficjerów, aby weszli w środek i pomogli do zgody...
Ta zgoda okazała się podejrzanie łatwa do osiągnięcia. Bo oficerowie Gogolewskiego i Malczewskiego -
...zaczęli się jedni z drugimi witać, jako ziomkowie jednych województw i krwią powiązani (oprócz Gogolewskiego, z innych województw przychodnia), ubolewać nad poróżnieniem dobru publicznemu szkodliwym; i wnet przyszło do zgody. Gogolewski, mniemając, iż otrzymał górę nad Malczewskim... kazał komendzie swojej odstąpić od dworu i udać się na kwatery, zostawszy przy Malczewskim i konsyliarzach z rotmistrzami swymi, Skórzewskim, Grabowskim i Sieroszewskim, dla ułożenia aktu rezygnacji…
Wszystko działo się jak w klasycznym wojennym albo gangsterskim filmie. Na koniec musiał oczywiście nastąpić ów moment ostatniego, dramatycznego zwrotu akcji:
...jak tylko zostali sami, zaraz uczynek Gogolewskiego w oczach wszystkich stanął wielkim kryminałem: wnet się wszyscy porozumieli i zgodzili na jedno: że człowieka tak gwałtownego, który się poważył porwać na marszałka i w skryte konszachty wszedł z nieprzyjacielem, trzeba ze świata sprzątnąć. Za czym zabawiając Gogolewskiego układaniem instrumentu owej generalnej władzy, posłali na wieś po żołnierzy, a skoro ci przyciągnęli, porwano Gogolewskiego, w kajdany okuto i nazajutrz rano o godzinie 8 w ogrodzie rozstrzelano...
Gogolewski błagał o darowanie życia. W zamian chciał wstąpić do bernardynów. Uczyniono zadość jego życzeniu w tym tylko, że został pochowany w habicie, w pobliskim klasztorze bernardynów w Warcie. Tym samym intryga Mielżyńskiego zatriumfowała, a Drewicz dobrze się z głupoty Polaczków uśmiał:
...we dwie niedzieli po tym Drewicz, pułkownik moskiewski, nadciągnąwszy do Warty, kazał się zaprowadzić do grobu; a stanąwszy nad Gogolewskim, rzekł do przytomnych: "Duraki Palaki, jednego choroszego gawalera mieli i tego zgubili; zaczym mini jego ubić nie dali"...
Historia Gogolewskiego była w Wielkopolsce bardzo głośna. Dzieje pojmania, sądu i egzekucji bohatera opiewał anonimowy poemat, przepisywany po dworach i miastach. Komponowano okolicznościowe wiersze-epitafia. Już nie mówię o licznych nabożeństwach, które za duszę Gogolewskiego zamawiały zażarte a zapłakane damy-konfederatki.
Ktoś na gorąco ułożył też pieśń. Pieśń-ballada o zabiciu Gogolewskiego mówiła gorzką prawdę. Tekst zadziwiająco dokładnie trzyma się konfederackich realiów - mowa w nim przecie o wyprawie we trzysta koni w celu przeproszenia marszałka, mowa o przeprosinach samego króla. W siedemdziesiąt lat po konfederacji wciąż jeszcze żyli w Wielkopolsce chłopi, którzy, choć zapomnieli kim był Gogolewski, pieśń wciąż potrafili powtórzyć. Zanotował ją wówczas pod Szamotułami pewien ludomaniak, Franciszek Wawrowski - a ja teraz postanowiłem ją zaśpiewać. Na melodię piosenki o Drewiczu, tyle że lekko posmutnionej na molowo.

w772.wrzuta.pl/audio/4eaFCxVAY7g/jacek_kowalski_i_monogramista_jk_-_piesn_o_gogolewskim
Gogolewski jedzie, trzysta koni wiedzie, poczekaj ty, Gogolewski, nie twoje to będzie.
Podaj, chłopcze, konia, podaj mi gniadego, pojadę, przeproszę Marszałka mojego.
Podaj chłopcze konia, podaj mi karego, pojadę, przeproszę, choć króla samego.
Podaj, chłopcze, skrzypce, podaj mi te moje, zaśpiewam, zagraję na tę śmierć, na swoję.
Gogolewskiego wzięto, głowę mu ucięto. [Wszystkie zbroje, mundyrunki Od niego odjęto.]
Gogolewskiego nogi I złote ostrogi, już nie będą zachodziły Marszałkowi drogi.
Gogolewskiego ręce I złote pierścieńce już nie będą wymachiwać szablą na wojence.
Gogolewskiego oczy [We dnie ni w nocy] Już nie będą wyględywać, gdzie się wojna toczy.
Gogolewskiego uszy [Gogolewskiego uszy] już nie będą wysłuchiwać, skąd się wojna ruszy.
Wolski Kajetan Saryusz Album Konfederacji Barskiej 1768-1772 Kawaleria sieradzka, dragonia
 
Szkoła Rolnicza im. Tadeusza Kościuszki w Popowie
W okresie międzywojennym Popów zasłynął w okolicznych powiatach doskonale prowadzoną szkołą rolniczą.
Szkoło rolnicza w Popowie powstała dzięki inicjatywnie ks. proboszcza Ławińskiego z Niemysłowa. Gospodarze zorganizowani w Towarzystwie Pożyczkowo Oszczędnościowym pod kierownictwem ks. Ławińskiego kupili w okresie, kiedy cena ziemi była niska, parcelę z folwarku Popów i ofiarowali ją Centralnemu Towarzystwu Rolniczemu pod warunkiem założenia szkoły rolniczej. CTR przebudowało dwór dostosowując go do potrzeb szkoły, wystawiło nowy dom dla nauczycieli i dopomogło w organizacji szkoły i gospodarstwa rolnego. Kurs nauki trwał przez 11 miesięcy - od 15 stycznia do 15 grudnia - z krótką przerwą na Wielkanoc. Uczniowie rozpoczynali naukę po ukończeniu szkoły ludowej lub progimnazjum. Przez cały ten okres mieszkali w internacie. Zajęcia rozpoczynały się o 6,30 i trwały do 11,30. Po przerwie obiadowej, od godziny 13 do 18, trwały zajęcia praktyczne, później odrabianie lekcji, modlitwa i o godzinie 21,30 udawali się na spoczynek.
Kierownikiem szkoły został K. Turkowski wykładający rolnictwo, hodowlę wykładał Jan Bogusławski, ogrodnictwo i botanikę Cezarjusz Wyrzykowski, Stanisława Jakubowicka historię i przedmioty ogólne. Nauczyciele byli opłacani przez państwo. Z wykładami przyjeżdżali - dr Bojakowski z Uniejowa, ks. Wysokowski z Pęczniewa i inni. Z gospodarstwa rolnego Zarząd dokładał do wyżywienie uczniów. Sejmiki także pospieszyły z pomocą.
Początkowo zainteresowanie szkołą było niewielkie, jednak dzięki energicznej pracy kierownika szkoły i nauczycieli zgłosiło się 25 uczniów: 10 z Podlasia, 6 z Kujaw, 6 z Sieradzkiego, i kilku Mazurów, głównie synów bogatszych gospodarzy płacących 10 korcy zboża na rok nauki. Szkoła posiadała dużą salę wyposażoną w pomoce naukowe, kolekcję narzędzi rolniczych i ogrodniczych. Z najbliższej okolicy uczniowie nie garnęli się zbytnio do podnoszenia swoich kwalifikacji rolniczych - „aż z pod pogranicza rosyjskiego i niemieckiego bardzo licznie przybywają do niej uczniowie, a z naszej okolicy nie ma prawie nikogo. Skądże to w tutejszej młodzieży taka niechęć do tej szkoły?" Szkołę w Popowie kończyli jednak także młodzi mieszkańcy Miłkowic. Przykładem może być Stanisław Osiwała i jego siostra Kazimiera Osiwała.
W szkole wykładano przedmioty przygotowujące do pracy w rolnictwie - naukę o glebie, o uprawie roli, łąk i pastwisk, hodowlę zwierząt, a także język polski, historię, geografię, rachunki, miernictwo, chemię, fizykę, botanikę, zoologię.. Codziennie szkoła prowadziła zajęcia praktyczne z gospodarki rolnej, podwórzowej, ogrodniczej, pszczelarskiej, warsztaty stolarskie i ciesielskie. Prowadzono poletka doświadczalne i zagonki doświadczalne w ogrodzie, szkółki owocowe. Tutaj można było zobaczyć piękne odmiany jęczmienia ozimego, żyta i owsa, uprawy rolne na różnych nawozach. Szkoła urządzała wycieczki przyrodnicze i krajoznawcze w celu zwiedzenia wzorowo prowadzonych gospodarstw rolnych. Prowadzono także kursy rolnicze dla okolicznych mieszkańców.
Szkoła miała za zadanie przygotować synów rolników do samodzielnej pracy na roli. Główną uwagę zwracano na naukę rolnictwa, hodowli zwierząt, weterynarii, ogrodnictwa, pszczelarstwa, rachunkowości rolniczej i związanych z nimi działów. W programie były także wiadomości o państwowych i społecznych organizacjach rolniczych, nauka o spółdzielczości, zasadnicze wiadomości o ustroju rolnym i jego reformie.
  
Starano się przygotować uczniów do pracy społecznej, kształcić młodych ludzi na światłych rolników, zdolnych nie tylko spełniać swoje obowiązki, ale i organizować życie społeczne wsi.
Szkoła była prowadzona wzorowo. Funkcjonowała do czasu zalania tych terenów przez zbiornik – oczywiście w innej formie organizacyjnej - i była placówką świecącą przykładem dla wszystkich rolników w okolicy. Pracował tam także jako ogrodnik mieszkaniec Miłkowic Wacław Pawlak.
Szkoła Rolnicza w Popowie (okres powojenny)
Zdjęcia i materiały udostępnione przez Krzysztofa Skąpskiego byłego ucznia szkoły
Szkoła wznowiła działalność w 1957 rok. W 1958 doprowadzono prąd, dokonano gruntownych remontów, zorganizowano pierwsze dożynki, założono roczną szkołę dla dziewcząt, którą następnie przekształcono w dwuletnią Szkołę Rolniczą I stopnia. W 1963 roku szkoła zakończyła działalność. W 1965 roku przekształcono szkołę w Zasadniczą Szkołę Rolniczą.

Budynek Szkoły Rolniczej w Popowie

Aleja wiodąca do głównego budynku szkoły


Uczniowie szkoły w czasie zajęć zawodowych


Dożynki 1958 rok przy współudziale uczniów szkoły i licznie zgromadzonej publiczności.











Pozostałości parku dworskiego. Zdjęcia pochodzą z 1977 roku

Park dworski opisany został w 1977 roku. Powstał prawdopodobnie w XVIII wieku obok starego, zrujnowanego już dworu stojącego na krawędzi doliny, przebudowany w kilku etapach, przybrał ostateczny kształt na początku XX wieku po pobudowaniu nowego dworu. Pierwsze wzmianki o Popowie pochodzą z 1339 roku. Była to własność szlachecka średniej wielkości. Folwark przechodził kilka zmian, w XX wieku po parcelacji został w 1917 roku zakupiony przez kilkunastu włościan, a w 1926 dwór z ziemią został przekazany Szkole Rolniczej. Najstarsze drzewa, dąb i jesion, oznaczone jako pomniki przyrody, liczyły około 200 lat. W części południowej obok budynku szkoły park był bardzo zadbany. Od strony wschodniej teren parku zamykała aleja grabowa. Część zachodnia tarasowo opadała ku stawom.


Główna oś widokowa


Jesiony przed pałacem

Klon jesionolistny

2014 rok w „Muzeum Miasta i Rzeki Warty” zorganizowano wystawę poświęconą historii Szkoły Rolniczej w Popowie przy współudziale p. Skąpskiego


Aleja wiodąca do głównego budynku szkoły




 

Mapa 1952 - droga łącząca Miłkowice i PopówMapa 1952 - droga łącząca Miłkowice i Popów
Popów, mimo że znajdował się w prostej linii cztery kilometry od Miłkowic, po prawej stronie rzeki Warty, dopóki nie został pobudowany w 1928 roku most na Warcie, był trudno dostępny. Aby się tam dostać z Miłkowic, trzeba było jechać okrężną drogą przez miejscowość Wartę lub z drugiej strony przez Skęczniew. Po połączeniu Miłkowic z Popowem drogą urozmaiconą czterema mostami zbudowanymi na starorzeczach, mającą za cel także ochronę mostu w czasie powodzi, gdyż droga powstała na wysokiej, liczącej kilka metrów skarpie sztucznie usypanej. Nigdy rzeka Warta, nawet w czasach największych powodzi, nie zdołała sforsować tej przeszkody. Tędy wiodła droga do Pęczniewa, Niemysłowa, dalej do Łodzi, skracając czas przejazdu i łącząc Miłkowice z tymi terenami. Umożliwiało to także dojazd do pól uprawnych znajdujących się za rzeką, a należących po komasacji gruntów do mieszkańców Miłkowic. Obecnie tereny te zostały zalane przez zbiornik Jeziorsko, szkoła rolnicza w Popowie także.

Część II – teksty źródłowe

(Zachowano pierwotną pisownię)
1, Terra Siradiensis Michał Szymański: Otwarcie zbiornika Jeziorsko w 1986 roku poprzedziły wieloletnie prace ziemne i związane z nimi prace archeologicznych. Odkryto wiele stanowisk z różnych okresów, a wśród nich na terenie wsi Jeziorsko, od której zbiornik wziął nazwę, pozostałości po późnośredniowiecznej, prywatnej warowni.
Szkic orientacyjny gródka Michał Szymański
Badania prowadzono najpierw na terenie wsi Siedlątków, na których położone było najsłynniejsze w Polsce grodzisko stożkowate (relikt drewnianej wieży na sztucznie usypanym kopcu) - rycerska siedziba z II poł. XIV wieku, przebadana w latach 60-tych przez J. Kamińską. Budowle tego typu znajdowały się także w Popowie, Pęczniewie i Brodni. Zewnętrzna średnica okręgu, jaki tworzył wał, wynosiła ok. 30-35 m, w jego obrębie pozostawał zatem okrągły majdan o średnicy 10-15 m. Obszar ten pokryto izolacyjną warstwą surowej gliny. Mniej więcej pośrodku wydzielonej przestrzeni znajdowały się relikty budynku - zapewne drewnianej wieży mieszkalnej, zbudowanej na rzucie kwadratu o wymiarach 6,5 x 6,5 m. Tego typu obiekty interpretuje się zazwyczaj jako trzykondygnacyjne, wysokie na kilkanaście metrów. Jej dolne belki położone były na izolacyjnej warstwie gliny, ściany zachowały się do wysokości ok. 2 m. 

2.Zajączkowski: Popów -pow. poddębicki
XIII-XIV w., gr. stożk. na prawym brzegu Pichny, wśród łęgu, Kam. 105.
1) 1339 oryg., KDW 1192: Popovo - villa adiacens (oppido Uniejów). W aktach procesu episkopatu polskiego przeciw Krzyżakom wzm., że w 1331 r. zniszczyli oni P. 2) 1357 oryg., KDW 1354: Popovo - villa in terra Syradie. W potwierdzeniu uposażenia arcbpstwa przez Kazimierza Wielkiego wym. P. 3) 1392 Hube, Zbiór Sier. 75: Popouo - Johannes de P. 4) 1398 T. Sir. II f. 8: Popowo - Wisotha de P.
5) XVI w. Ł. I, 395: Popowo, Popow - villa, par. Pęczniew, dek. i arch. uniejowski. 6) 1511-1518 P. 188: Popow (1518 Popow cum Wola) - wł. szl., par. jw., pow. szadkowski, woj. sieradzkie. 1552-1553. P. 231: Popów - jw. 7) XIX w. SG VIII, 795: Popów - wś, 2 folw., kol. nad rz. Wartą, par. jw., gm. Niemysłów, pow. turecki.

3.Czajkowski 1783-84 r. Popow, parafia pięczniow (pęczniew), dekanat uniejowski, diecezja gnieźnieńska, województwo sieradzkie, powiat szadkowski, własność: Bardzinska, chorą. (Jadwiga z Łaszowskich, wdowa po Wojciechu Bardzińskim, chorążym większym łęczyckim)

4. Tabella miast, wsi, osad Królestwa Polskiego 1827 r. Popów, województwo Kaliskie, obwód Kaliski, powiat Wartski, parafia Pięczniew, własność prywatna. Ilość domów 27, ludność 318, odległość od miasta obwodowego 5 1/2.

5. Słownik Geograficzny: Popów, wś, pow. turecki. Dawna własność arcyb. gnieźn. wspom. w dok. z r. 1339 w liczbie wsi spustoszonych przez Krzyżaków. W dok. z r. 1357 śród włości arcybiskupich (K. W., n. 1192 i 1354). Były tu i części szlacheckie.

6. Słownik Geograficzny: Popów, dawniej Popowo, wś, dwa fol. i kol. nad rz. Wartą, pow. turecki, gm. Niemysłów, par. Pięczniew, odl. od Turka 28 w.; młyn wodny, pokłady kamienia wapiennego. Wś ma 33 dm., 281 mk.; fol. 5 dm., 142 mk. Według Lib. Ben. Łask. (I, 396) łany folwarczne dają dziesięcinę plebanowi w Pięcznowie, zaś łany kmiece mansyonarzowi przy kolegiacie łęczyckiej, plebanowi zaś tylko kolędę. Według reg. pobor. pow. Szadkowskiego z r. 1552-1553 wś P., w par. Pięcznów, część Podsędkowa miała 9 osad; część Jana Łyskowskiego 11 osad; obydwie te części wraz z Wolą, także cząstką Podsędkowa, wynosiły 7 łan. (Pawiński, Wielkop., II, 231). W 1874 r. fol. P. A B, rozl. mr. 1283: gr. or. i ogr. mr. 721, łąk mr. 194, past. mr. 45, lasu mr. 239, nieuż. mr. 39; bud. mur. 14, z drzewa 1. Fol. ten uległ częściowej parcellacyi w ostatnich latach. Wś P. os. 66, z gr. mr. 347. W 1884 r. kol. P. część II, oddzielona od fol. P. lit. A B, rozl. mr. 60, zaś folw. P. część I rozl. mr. 119.

7. Spis 1925: Popów, wś i kol., pow. turecki, gm. Niemysłów. Budynki z przeznaczeniem mieszkalne wś 48, kol. 52, inne zamieszkałe kol. 2. Ludność ogółem: wś 309, kol. 367. Mężczyzn wś 141, kol. 192, kobiet wś 168, kol. 175. Ludność wyznania rzymsko-katolickiego wś 305, kol. 362, ewangelickiego wś 4, kol. 5. Podało narodowość: polską wś 309, kol. 367.

8. Wikipedia: Popów-wieś w Polsce położona w województwie łódzkim, w powiecie poddębickim, w gminie Pęczniew nad Wartą, na wschodnim brzegu zbiornika Jeziorsko. W latach 1975-1998 miejscowość należała administracyjnie do województwa sieradzkiego. Według rejestru zabytków KOBiDZ na listę zabytków wpisany jest obiekt: park, nr rej.: 296 z 8.02.1979 (park podworski obecnie nie istnieje - zbiornik retencyjny Jeziorsko, (1986) )17 stycznia 1769 r., w czasie Konfederacji Barskiej, wskutek intrygi w ogrodzie dworu w Popowie został rozstrzelany regimentarz Józef Gogolewski, bohater tragikomedii Historia o Gogolewskim autorstwa Jacka Kowalskiego (2001).

9. Wikipedia: Popów-Kolonia-wieś w Polsce położona w województwie łódzkim, w powiecie poddębickim, w gminie Pęczniew. W latach 1975-1998 miejscowość należała administracyjnie do województwa sieradzkiego.

10. Elżbieta Halina Nejman Majątki (Szlachta Sieradzka XIX wieku Herbarz)
POPÓW par. Pęczniew, p. sieradzki, koło Turku, nad Wartą, ma młyn wodny, pokłady wapienia, dwa folwarki i kolonię , łącznie 38 odmów i 423 mieszkańców, 1283 mg, lasu 239 mg. W 1783 roku dziedzicem był Wojciech Bardziński chorąży łęczycki, potem majątek przeszedł na Psarskich. W 1874 r. f-ki miały 1283 mg, lasu 239 mg, następnie rozparcelowane. W 1912 r. kolonia po byłym folwarku to własność uwłaszczonych włościan i Augusta Nieszkowskiego. (SGKP t.8, s.795, Dębski 1824 a.35, k.218, 1827 k.688-707, PGkal.)

11. Wieś Popow z przyległościami w Wartskim Powiecie leżąca ma być dobrowolnym sposobem na S. Jan t. r . przedana; grunt ma dobry , Siano i Bor, Młyny i Stawy, leży nad rzeką Wartą i na traktach Poznańskim i Warszawskim zkąd propinacya znaczna, dalsze uwiadomienie maiący ochotę kupna otrzymaią w niżey podpisanym Justyc Amcie. W Kęmpnie dnia 10 Maia 1802. —Sąd Patr: Myślniowski W. Psarskiego. Gazeta Warszawska 1802 nr 41

12. Komornik Powiatu Wartskiego i Sieradzkiego. Zawiadamia szanowną publiczność, iż dobra ziemskie Popów z przyległościami Lit. A. i B. w Powiecie Wartskim, w Obwodzie i Woiewództwie Kaliskiem położone, bez inwentarza gruntowego, przezemnie sądownie zaięte, w d. 6 Maia r. b. przed W. Wawrzeńcem Janczewskim Reientem Powiatu Wartskiego w Warcie, w iego kancellaryi o godzinie 10 z rana na trzyletnie wydzierzawienie, poczynaiąc od 24 Czerwca r. b. przez publiczną licytacyą wypuszczone będą, warunki w każdym razie u wspomnionego Reienta przeyrzeć można. Cena dzierzawna z tych dóbr wynosiła rocznie po 6,200 zł. Warta dnia 27 Lutego 1833 roku. Józef Waliszewski. Dziennik Powszechny 1833 nr 66

13. Po śmierci: 1mo, Ignacego Jabłkowskiego, współ dziedzica dóbr Sulmówka, oraz dóbr Sulmowa Sokołów, w Powiecie Wartskim, Województwie Kaliskiem położonych, tudzież, właściciela kapitału 38,700 zł., z większego 58,700 zł. pochodzącego, na dobrach Socha lit. A, B, C, Powiatu Wartskiego, w dziale IV, pod Nr. 9 hypotekowanego, współwłaściciela kapitału 28,308 złp., w dziale IV, pod Nr. 3 lit. bb, na dobrach Popów lit. A, B, tegoż Powiatu lokowanego; (…) otworzył się spadek. Zawiadomia się więc osoby interesowane, iż do przepisania na pozostałych sukcessorów tytułu własności tak dóbr ziemskich, jako i kapitałów wyżej wymienionych, wyznaczony jest termin w Kancelleryi Ziemiańskiej Województwa Kaliskiego, przed podpisanym Rejentem: ad lmum, na dzień 2/14 (…) ad 3 i 4, nadzień 8/20; (…) Stycznia 1837 roku. Kalisz dnia 2/14 Czerwca 1836 r. J. Białobrzeski

Doniesienia prasowe:
Szkoła rolnicza w Popowie:
14. Gazeta Świąteczna 1918 nr 1969
Z parafji Pęczniewskiej w powiecie tureckim … Stwierdzić należy, że ludzie tu chętnie garną się do oświaty, o czem świadczy liczba szkół, których mamy osiem. Do krzewienia oświaty w naszej gminie pomaga wszystkiemi siłami ksiądz proboszcz Ławiński z Niemysłowa. Za jego staraniem powstała w parafji Pęczniewskiej we wsi Popowie szkoła rolnicza, która przyniesie dużo pożytku. W Niemysłowie czynna jest staraniem jego rada opiekuńcza, która utrzymuje wiele ochronek i szkół; doskonale też rozwija się kasa oszczędności i pożyczek i wiele innych stowarzyszeń. W roku zeszłym powstał w Niemysłowie pomnik ku czci bohatera naszego Tadeusza Kościuszki. — Istnieją w naszej gminie trzy kółka teatralne, które dają ludziom godziwą rozrywkę i dochód na dobre, wzniosłe cele. Kółko we wsi Popowie jest pod kierownictwem nauczycielki, w Niemysłowie zaś prowadzi kółko organista. Popiera je również ksiądz Ławiński, a w Popowie nadto i właściciel Skęczniewa, zarządzający szkołą rolniczą p. Walery Wejlt. Stały czytelnik Gazety Świątecznej nauczyciel K. Korozo.

15. Ziemia Sieradzka listopad 1920

 

16. Gazeta Świąteczna 1922 nr 2183
Szkoła rolnicza w Popowie (stacja kolej i Sieradz) ma za zadanie przygotowanie synów drobnych rolników do samodzielnej pracy na roli i do pracy społecznej na wsi. Kurs 11-miesięczny rozpoczyna się dnia l5-go stycznia i trwa do 15-go grudnia. Uczeń, wstępujący do szkoły, powinien mieć przynajmniej 16 lat skończonych i umieć czytać, pisać i rachować na 4 sposoby. Nauka w szkole bezpłatna. Uczniowie opłacają jedynie koszt utrzymania, który wynosi 10 korcy żyta za cały rok, płatne zbożem lub pieniędzmi co kwartał lub co miesiąc z góry. Szkoła posiada dla nie zamożnych a zdolnych uczniów miejsca częściowo lub zupełnie wolne od opłaty. Uczniowie w wieku poborowym otrzymują odroczenie służby wojskowej na czas pobytu w szkole. Podania o przyjęcie należy możliwie wcześniej nadsyłać do szkoły pod adresem: Szkoła rolnicza w Popowie, przez Wartę w ziemi kaliskiej. Szczegółowy plan nauki wysyła się na żądanie. Zarząd Szkoły.

17. Ziemia Sieradzka 1923 sierpień
Popów. Wioska ta położona jest nad brzegiem Warty, odległa siedem wiorst od Niemysłowa, znana szerszemu ogółowi ze szkoły rolniczej. Warto się bliżej ze szkołą zapoznać i należałoby zwracać większą uwagę naszych rolników na tę placówkę tak ważną dla kultury rolnictwa, więc też kilka słów o niej podajemy.
Szkoła rolnicza w Popowie powstała dzięki inicjatywie i organizacji ks. proboszcza Ławińskiego z Niemysłowa. Jak wielki wpływ ma ks. Ławiński na swoich parafian, przez długoletnią pracę, jak wielkie jest uświadomienie ludu w Niemysłowie i okolicy, to świadczy ten fakt, że gospodarze zorganizowani w Towarzystwie Pożyczkowo Oszczędnościowym z inicjatywy i pod kierownictwem księdza Ławińskiego, kupują parcelę w folwarku Popów i ofiarowują Centralnemu Towarzystwu Rolniczemu, z warunkiem założenia i prowadzenia szkoły rolniczej.
To drugi pomnik, stokroć wspanialszy, jaki wystawił sobie ks. Ławiński proboszcz Niemysłowa.
Słyszymy ustawicznie twierdzenia różnych demagogów, że wspólna praca większej i mniejszej własności jest niemożebna w jednym towarzystwie rolniczym. Gospodarze z Niemysłowa kłam zadają tym twierdzeniom, a fakt nabycia i oddania gruntu przez włościan CTR, świadczy o rozumnej pracy społeczności na wsi, jeśli lud nasz nie jest prowadzony na pasku różnych agitatorów partyjnych.
Jak jest prowadzona szkoła w Popowie? W roku 1917, kiedy ziemia nie była w wysokiej cenie, członkowie Tow. Poż. Oszcz. w Niemysłowie nabyli parcelę 85 morgów dobrej ziemi w folwarku Popów i oddali C>T> Rolniczemu na prowadzenie szkoły rolniczej. C.T. Rolnicze przebudowało dwór stary na gmach szkoły, wystawiło nowy dom dla nauczycieli i dopomogło w organizacji szkoły i gospodarstwa rolnego.
Szkoła posiada: dużą salę wyposażoną w pomoce naukowe, internat skromny na kilkudziesięciu uczniów, tutaj jest jeszcze wiele do życzenia; kolekcję narzędzi rolniczych i ogrodniczych i czterech stałych nauczycieli. Fundusze na pensje dla nauczycieli dają władze państwowe. CTR łoży na różne inwestycje, jednak bardzo skromnie, bo wiele jeszcze potrzeba aby szkoła odpowiadała swojemu zadaniu. Z gospodarstwa rolnego Zarząd dokłada do wyżywienia uczniów. Sejmiki także spieszą z pomocą.
Początkowo zainteresowanie szkołą było niewielkie. Brak było kandydatów do nauki, kilku zaledwie uczniów liczyła szkoła w roku zeszłym. Obecnie, dzięki pracy kierownika szkoły i nauczycieli, uczelnia się rozwija, kształci w r.b. 25 uczniów: z Podlasia 10 uczniów, z Kujaw 6., z Kujawskiego 6 i kilku Mazurów. Uczniowie przybywają z wykształceniem szkoły ludowej, z progimnazjum przybyło 4 uczniów, wszyscy przeważnie synowie bogatych gospodarzy, każdy z nich płaci za życie i naukę 10 korcy zboża za cały rok szkolny.
Kierownikiem szkoły został K. Turkowski wykładający rolnictwo, hodowlę wykładał Jan Bogusławski, ogrodnictwo i botanikę Cezarjusz Wyrzykowski, Stanisława Jakubowicka historię i przedmioty ogólne. Nauczyciele byli opłacani przez państwo. Z wykładami przyjeżdżali: dr Bojakowski z Uniejowa, ks. Wysokowski z Pęczniewa i inni. Z nauk ogólnokształcących wykładane są: nauka o glebie, o uprawie roli, uprawa łąk i pastwisk, hodowla zwierząt, rachunki, język polski, historja, geografja i.t.d.
Codziennie szkoła prowadzi zajęcia praktyczne obejmujące działy: gospodarki rolnej, podwórzowej, gospodarki ogrodniczej i pszczelniczej, przytem warsztaty ciesielski i stolarskie. Zajęcia rozpoczynają się o godzinie 6,30 rano, trwają do 11,30 w południe, potem obiadowa godzina. Od pierwszej do szóstej zajęcia praktyczne, potem odrabianie lekcji, modlitwa, a godzinie 9,30 spoczynek.
W każdym dziale uczniowie wykonują zajęcia praktyczne pod kierunkiem nauczycieli specjalistów. Gorliwa praca nauczycieli ujawnia się w prowadzeniu poletek doświadczalnych w ogrodzie. Żywy inwentarz dobrze jest utrzymany, jednak wiele jeszcze ma do życzenia, ponieważ ziemianie większej własności nie troszczą się o dostarczenie okazów odpowiednich.
Doświadczalne poletka w polu prowadzone przez p. Turkowskiego, także i zagonki warzywne prowadzone przez p. Wyrzykowskiego, zasługują na szczególną uwagę. Tutaj kształcić by się mogli nie tylko uczniowie ale i członkowie Kółek Rolniczych, gdyby często urządzali wycieczki do Popowa. Tutaj gospodarz zobaczyć może piękne odmiany jęczmienia ozimego, żyta, owsa i różne uprawy rolne na różnych nawozach. Tutaj ogrodnik nauczyć się może jak sadzić dziczki, szczepić drzewka, należycie uprawiać warzywa. Więc gospodarze – zorganizowani w Kółkach rolniczych, nie zapominajcie o tej szkole z grosza waszego ufundowanej. Dacie najlepszy dowód, że reforma rolna nie przyniesie szkody krajowi, jeśli do szkoły rolniczej synów swoich posyłać będziecie, jeśli każdy rolnik będzie światłym i rozumnym obywatelem kraju.

18. Ogłoszenia handlowe
  
Ziemia Sieradzka 1926 czerwiec        Ziemia Sieradzka 1926                  Ziemia Sieradzka 1927 czerwiec

19. Zjazdy, kursy, pogadanki.

Ziemia Sieradzka 1927 maj……Dzień 17 grudnia przeszłego roku Gmach szkolny, w którym poprzednio pełno było gwaru uczącej się młodzieży, opustoszał i posmutniał, jakby żal mu było tej młodej latorośli rodu ludzkiego puszczać w twarde i pełne znoju życie. Lecz niestety nieubłagana rzeczywistość pokierowała losem inaczej: przyszedł czas skończenia szkoły, a zatem rozstania się i dziatwa jego rozeszła się po wszystkich rubieżach Rzeczypospolitej, by wypracować dla nas wszystkich to gospodarcze lepsze jutro.
W grobowej ciszy, w spokoju, bez gwaru i bez dźwięków dzwonka, które już od szóstej godziny rano rozbrzmiewały co dzień i co godzina, płynie czas szkoły w nadzieji, że szybko przejdą te dni oczekiwania i znowóż świeża gromadka młodzieży przybędzie i życie szkolne pójdzie starym normalnym swym torem.
Ciszę tą gdzieniegdzie zakłóca postać krzątającego się człowieka wśród codziennych czynności — jest nim przeważnie były uczeń już stary Popowiak. który pozostał na praktyce w szkole by wiadomości teoretyczne tutaj zdobyte utrwalić praktyką, specjalizując w którymśkolwiek z działów, (do którego ma zamiłowanie) gospodarstwa szkolnego.
Wtem ni stąd ni zowąd w to zacisze osieroconej szkoły zjawiają się gromadkami ludzie. Co to za jedni i po co tu
przyszli? Przyjrzyjmy się Im bliżej: przeważnie starsi, wąsacze, poważnie kroczą, zdążając ku gmachowi. Są to sąsiedzi — gospodarze, którzy przyszli wysłuchać 3-ch dniowego kursu rolniczego
urządzonego przez szkołę. Gromadka ich z każdą chwilą się zwiększa, tak, że sięga przy końcu liczby 80- ciu osób.
Ojczulek — gmach szkolny poprzednio poważny i zamyślony, jakby rozweselił swe oblicze i starając się dostosować do poważnego lecz wesołego i pełnego serdeczności nastroju, jaki panował na kursie.
Kurs ten, o którym mowa, rozpoczął się dość uroczyście, jego otwarciem i zagajeniem i przez p. Dyrektora Staszyńskiego, mającym treść swą bardziej ogólną :„o znaczeniu oświaty powszechnej wśród państw i narodów“. Następnie miały miejsce pogadanki o tematach bardziej ścisłych — fachowych, a mianowicie: „Niezbędne wiadomości o zakładaniu ogrodów" — p. Ciechańskiego. „Znaczenie hodowli z punktu wytwórczości całego kraju. Drogi ku podniesieniu wartości użytkowej naszego konika włościańskiego oraz umiejętny chów i żywienie koni — p. Szeląga „Zasadnicze wiadomości z mechanicznej uprawy roli“ — p. Staszyńskiego. „Uprawa warzyw w ogródku warzywnym przy chacie gospodarza“ — p. Ciechańskiego…
20. Kronika wypadków, doniesienia kryminalne, pożary.
- (Ν. D. 344) Sąd Policyi Poprawczej Wydziału Kaliskiego. Wzywa wszelkie władze nad porządkiem i bezpieczeństwem w kraju czuwające, aby na Maryanną Sośnicką o podpalenie obwinioną a z pobytu na teraz niewiadomą baczność swą zwracały, a po dostrzeżeniu onęż, przytrzymawszy Sądowi tutejszemu dostawić raczyły.
- Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1841 nr 26 Maryanna Sośnicka jest wieku lat 24, twarzy okrągłej, oczu piwnych, włosów ciemno-blond, wzrostu średniego, rodem ze wsi Rossoszycy, a ostatnie zamieszkanie miała we wsi Popowie Obwodzie Kaliskim. w Kaliszu dnia 23 Grud: (4 Stycznia) 1840/1 r. Sędzia Prezydujący, Wąsowicz.
- Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1851 nr 195 (N. D. 3905) Rząd Gubernialny Warszawski. (Dalszy Ciąg listy imiennej zbiegłych z Królestwa za granicę.) 529, Gorczycki Walenty, lat 23, z Popowa pow. Kaliskiego zbiegł w Sierpniu 1849 r.;

- Gazeta Rządowa Królestwa Polskiego 1859 nr 124
(D. N. 3180) Sąd Policyi Poprawczej Wydziału Kaliskiego.
Wzywa wszelkie Władze tak cywilne jako i wojskowe nad bezpieczeństwem powszechnem w kraju czuwające, aby Wojciecha Brzęczkowskiego owczarza ostatnio we wsi Grodzice Pcie Konińskim zamieszkałego, obecnie niewiadomego z pobytu, bacznie śledziły, i wrazie ujęcia Sądowi Poprawczemu tutejszemu celem wykonania na nim kary, za kradzież oznaczonej, odstawić zechciały. Rysopis jogo następujący: lat 51, urodzony w Popowie Pcie Kaliskim, wzrostu średniego, twarzy okrągłej, włosów blond długich, oczów niebieskich, twarzy dziobatej, ubrany w płaszcz granatowy, buty z dużemi cholewami i kapelusz czarny owczarski. Tyniec pod Kaliszem d. 4 (16) Maja 1859 r. Sędzia Prezydujący, Ruprecht.

- Echo Kaliskie Ilustrowane 1934 r. Strzał na postrach na drodze w pobliżu wsi Popowo gm. Niemysłów, niejaki Antoni Ramiszewski wystrzelił na postrach w kierunku jadącego rowerem Jana Domżałę. Za czyn powyższy Ramiszewski została skazany przez sąd okręgowy w Kaliszu na dwa miesiące więzienia.

Pożary
- Kaliszanin 1886 nr. 52 Na kolonii Popów w pow. tureckim wskutek nieostrożnego obchodzenia się z ogniem, powstał pożar, który zniszczył dom drewniany wraz ze stodołą, ubezpieczone na 500 rs.

- Gazeta Kaliska 1893 nr 23 We wsi Popowie, powiecie tureckim, w ostatnich dniach maja wynikł z niewiadomej przyczyny pożar, który zniszczył 37 domów i 57 budynków gospodarskich. Nieruchomości te ubezpieczone były na rs. 13,280

- Gazeta Kaliska 1893 nr 35 (...)Ogni też wiele było w okolicy, największy w Popowie, gdzie literalnie wszystko się spaliło włościanom, ocalał jedynie trzywłókowy folwarczek z pałacem.(...)

- Gazeta Kaliska 1901 nr. 176 We wsi Popów, pow. tureckiego, spaliła się nieubezpieczona zbudowana z pecy obora, należąca do włościanina Józefa Deki, wartości 100 rb.

- Gazeta Kaliska 1901 nr 277 W Popowie, p. tureckiego, pozostawiony bez dozoru chłopiec Władysław Urbaniak zapalił na sobie ubranie i tego samego dnia, wśród strasznych męczarni, umarł.

- Gazeta Kaliska 1906 nr 307 Podpalenia. Na folwarku Popów, w pow. tureckim, spaliła się stodoła Augusta Nieszkowskiego ubezpieczona na 1000 rubli.