Miłkowice woj. wielkopolskie

Osiewałowie

Rodzina Osiewałów lub Osiwałów
(Członkowie rodziny noszą nazwisko Osiwała lub Osiewała)
Osiewała to poprawna pisownia nazwiska. Osiwała jest konsekwencją błędu urzędnika przy wydawaniu dokumentu Stanisławowi Osiewale - Osiwale. Nie została ona sprostowana, więc w Miłkowicach mieszkają Osiwałowie, a pozostała rodzina nosi nazwisko Osiewała.
Wyjaśnienie pisowni nazwiska p. Zofia Mleczko z d. Osiewała.
 
Rodzina społeczników udzielająca się w działalności na rzecz mieszkańców Miłkowic, kościoła, OSP. Stanisław Osiwała spisał kronikę parafii Miłkowie, prowadził także kronikę OSP.

Po upadku Powstania Styczniowego w 1864 roku na mocy ukazu carskiego przeprowadzono parcelację części majątku Miłkowice. Założony Bank Włościański w Piotrkowie Trybunalskim pośredniczył między dziedzicem a nabywcami wykupując majątek od sprzedającego. Ziemię kupowali chłopi miejscowi i przybysze z innych terenów. Wnuk Ignacego Osiewały, Stanisław, w kronice parafialnej Miłkowic pisze: „Bank z wpłaconych udziałów jej założycieli udzielał pożyczek na zakup ziemi przez ludność polską. Osiedliło się tu wiele rodzin z sąsiednich parafii, między innymi mój dziadek Ignacy, który uzyskał pożyczkę na kupno 8 mórg w sumie 320 rubli. Mój dziadek pochodził z Brodni.”
Rodzina Osiewałów (lata dwudzieste XX wieku)
Zdjęcie przesłał Jacek Osiewała
http://iv.pl/images/60095953479035738618.jpg
kliknij 2 razy
Miłkowice. Zdjęcia z wesela Walentyny Osiewała i Jana Ambroziaka 1935 rok, Chłopiec siedzący na dywaniku na dole zdjęcia to Kazimierz Osiewała, ojciec Jacka Osiewały.
 
 Zjazd rodzinny Osiewałów 18.VII.2015 Miłkowice, udział wzięło 181 osób

Zdjęcie udostępnił Jacek Osiewała

 https://iv.pl/images/70421644218354585218.jpg
kliknij 2 razy
 


  Sielisko Osiewałów rok 1939. Budowa zbiornika Jeziorsko i stworzenie strefy zalewowej doprowadziło do likwidacji zabudowań.
Zdjęcie, a właścicwie jego fragment,  pochodzi z "Archiwum Igły" będącego własnością Muzeum Miasta w Turku.

Informacja Krystyny Błachowicz wnuczki Marii i Józefa Osiewałów
oraz Jacka Osiewały
Historia krzyża Osiewałów

Najstarsza córka Józia, jako mała dziewczynka, została śmiertelnie porażona piorunem kulistym, który przez komin 13 maja 1913 roku wpadł do domu. Ucierpiała wtedy również moja babcia, która spodziewała się dziecka. Babcia została porażona piorunem poroniła ale chłopiec żył jeszcze kilka godzin po porodzie i został ochrzczony. Dano mu imię Jan. Jest pochowany razem ze swoją siostrą Józefą, rodzicami: Marią i Józefem oraz babcią Katarzyną i dziadkiem Ignacym. Ten wypadek przeżyła mała Helena. Dziadek w czasie burzy przebywał poza domem, gdzieś na terenie gospodarstwa. Z wdzięczności, że jedno z dzieci i żonę znalazł przy życiu, postawił drewniany krzyż przy ścieżce biegnącej tuż obok ogrodzenia gospodarstwa w kierunku na Zaspy. Po latach, kiedy ten uległ zniszczeniu, postawił w zamian drugi - betonowy, który do dziś stoi skrzyżowaniu drogi wiodącej do zbiornika z drogą na Zaspy. Ten krzyż we wrześniu 1939r. niemieccy żołnierze roztrzaskali kolbami karabinów. Jego fragmenty dziadek przerzucił w krzewy bzu na cmentarzu. Tam przetrwały wojnę, po której zostały wydobyte i połączone. Do dziś na krzyżu są widoczne ślady zniszczenia.

Na zdjęciu poniżej miejsce spoczynku Józefy i Jana Osiewałów ofiar uderzenia pioruna. 13 maja br o godz. 17:30 w kościele parafialnym w Miłkowica
ch odbędzie się msza święta w intencji Józefy i Jana w 104 rocznicę ich tragicznej śmierci.
 

 Bohaterska postawa Józefa Osiewały w walce z żywiołem.
Informacje - Kazimierz Osiewała
W roku 1927 w marcu powstał na rzece Warcie wielki zator lodowy. W trosce o utrzymanie mostu zdjęto jego drewnianą, wierzchnią część. Kry, które łamiąc się o izbice spiętrzały się niewiarygodnie wysoko, zagrażały całej konstrukcji mostu. Podjęto decyzję, aby je odpychać bosakami zmniejszając napór na most. Najbardziej odważni i silni Miłkowiczanie stanęli na palach mostu i stawili opór gromadzącym się zwałom lodu. Był to jednak nierówna batalia. Napór i siła lodu spowodowała upadek dwóch mężczyzn, którzy znaleźli się w lodowatej wodzie, wśród ścierających się i nachodzących na siebie kawałów lodowej kry. Sytuacja była tragiczna. Stojący nad brzegiem ludzie chcieli przyjść im z pomocą, ale nie bardzo wiedziano jak to uczynić. Józef Osiewała wezwał ochotników, którzy popłynęliby z nim na łódce ratować Szymczaka i drugiego mężczyznę ledwo już utrzymujących się przy życiu w wodnej kipieli. Zgłosił się Gozdal z Młynów. Wspólnie z Osiewałą podjęli akcję ratowniczą, sami narażając się na wielkie niebezpieczeństwo. Udało im się uratować obu mężczyzn. Był to czyn bohaterski, który został doceniony przez uratowanych i mieszkańców Miłkowic. 
Wyłowionych z wód rozszalałej rzeki otoczono opieką w domostwie Osiewałów, które znajdowało się najbliżej rzeki. Owinięci w koce, w suchych ubraniach, w jakie odziali ich mieszkańcy domu, pojeni na rozgrzewkę wódką, dochodzili do siebie. Wśród obserwujących powódź i pomagających w zmaganiu z rozszalałym żywiołem, wybuchły spory. Uważano, że władze narażały ludzkie życie podejmując tak ryzykowne decyzje. Obwiniano wójta Ruszczyńskiego za wyrażenie zgody na wysłanie ludzi w tak niebezpieczne miejsca na rzece. Most uratowano, ale mało brakowało, aby rzeka nie upomniała się o ofiarę w ludziach.
 


II wojna światowa
Pierwsze dni Września 1939 roku
Informacja Krystyny Błachowicz
Wspomnienia Kazimierza Osiewały - jedynego jeszcze żyjącego jeszcze syna Marii i Józefa Osiewałów.
W piątek 1 września 1939r. razem z ojcem pracowałem przy wywożeniu obornika. Mniej więcej między godziną 10.00 a 12.00 zauważyliśmy nad Miłkowicami (wracające z bombardowania Warszawy) samoloty niemieckie (należały do armii niemieckiej, ale były produkcji czechosłowackiej, czarnego koloru ). Leciały skosem nad Wartą z północnego wschodu na południowy zachód. Ojciec przerwał pracę i o 12.00 (stąd dokładny czas) poszedł wysłuchać wiadomości w radiu (takim na słuchawki). Potwierdziła się wiadomość o wybuchu wojny. Wieczorem tego dnia w Miłkowicach pojawili się już pierwsi uciekinierzy idący z kierunku Kalisza i Ostrowa Wielkopolskiego. Starali się dostać za Wartę, ponieważ rząd polski zapewniał, że wojska niemieckie linii Warty nie przekroczą. Fala uciekinierów była coraz większa. Warty w Miłkowicach strzegła Armia Lwów (przyp. mój - Była to Armia "Łódź" Podjazdy 6 Pułku Strzelców Konnych zniszczyły most na Warcie w Miłkowicach) , a w okolicach Uniejowa już Armia Poznań. Między innymi byli w niej Miłkowiczanie: Sieradzan Stefan, Józef Kaczmarek i Stępniewski ( mieszkający naprzeciw szkoły)
W niedzielę 3 września w Miłkowicach był odpust. Ludzi było bardzo dużo. Organista miał już radio skrzynkowe. Wystawił je w oknie organistówki i tam tłum ludzi słuchał informacji o zbliżających się wojskach niemieckich. Przemawiał również Hitler. Niektórzy rozumieli niemiecki język i wtedy właśnie dowiedzieli się, że jego celem będzie eksterminacja Żydów.
Ludzie uciekali na różne sposoby: wozami, na rowerach, masa- szczególnie mężczyzn - szła na piechotą. Na podwórku Osiewałów zatrzymywali się, by napić się wody ze studni, odpocząć przed przejściem za rzekę. Trwały ostre dyskusje. W odpustową niedzielę saperzy z Ostrowa Wielkopolskiego zaminowali most - przygotowali do wysadzenia, by Niemcy nie przeszli za Wartę. W poniedziałek rodzina Osiewałów około 12.00 została wysiedlona przez wojsko polskie i wyruszyła za Wartę. W nocy z 4 na 5 września most został wysadzony. Tymczasem armia niemiecka już we wtorek 5 września dotarła nad Wartę i most naprawiła. Uciekinierzy z wojskami niemieckimi spotkali się za Wartą . Osiewałowie postanowili wrócić do domu. Nie mogło się to odbyć główną drogą, bo ta była zajęta przez wojska niemieckie. Polnymi drogami przez Szadek dotarli do Popowa, a w piątek 8 września Niemcy przepuścili ich przez most do Miłkowic. W zabudowaniach swojego gospodarstwa zastali bazę niemieckich wojsk. Były tam konie, samochody, magazyn papierosów i konserw. Po dyskusji Niemcy pozwolili rodzinie pozostać we własnym domu. Nocą cały magazyn został z podwórka wywieziony w inne miejsce. Wojska niemieckie, jak wspomina wujek Kazimierz, szły i szły. Na przełomie roku 1939 i 1940 podnieśli oni drogę na odcinku 4 km od Miłkowic do Popowa i postawili 5 mostów: jeden na Warcie , drugi między stawami Osiewałów i Sieradzanów, trzeci na Rudawce, czwarty na rzeczce Pichnie , piąty nad rozlewiskiem w Popowie.


 Zdjęcie przesłał Ryszard Kaczmarek

Maria i Józef Osiewałowie - 50 rocznica ślubu

Zdjęcie i informacja Jacek Osiewała

50-lecie ślubu Marii i Józefa Osiewałów. Zdjęcie zrobione na drodze pomiędzy kościołem a mostem.

Józef Osiewała na polu tuż nad Wartą (lata 50 XX wieku)  


Kamień został przywieziony przez Józefa Osiewałę z Brodni, z której pochodził. Kamień jest symbolem więzi z ojcowizną. Dziś ten kamień znajduje się przed nowym domem Osiwałów w Miłkowicach. Został zabrany po zburzeniu starego domu, który został zalany przez wody zbiornika Jeziorsko. Na kamieniu tym Stanisław Osiwała przed śmiercią wyrył skrótowe dzieje rodu Osiewałów. Poniżej Stanisław Osiwała obok kamienia. 
 
Na zdjęciu Maria Osiewała, po jej prawej stronie córka Joanna, po lewej Zofia, za babcią stoi Stanisław Bednarek, przed Joanną siedzi brat Kazimierz , a przed Zofią brat Stanisław. Zdjęcie jest zrobione przed progiem domu Osiewałów. Pod stopami babci znajduje się kamień. Zdjęcie wykonane w czasie wojny lub tuż 

Potomkowie Marii i Józefa Osiewałów:
Maria i Józef wychowali ośmioro dzieci. Helenę ( Sieradzan), Walentynę (Ambroziak - to jej weselne zdjęcie jest na stronie), Zofię (Kanarek /Mleczko), Antoniego, Joannę (Bednarek), Stanisława, Kazimierę (Kaczmarek) oraz Kazimierza. Najstarsza córka Józia, jako mała dziewczynka, została śmiertelnie porażona piorunem kulistym 13 maja 1913.


Zofia z d. Osiewała vel Kanarek, vel Mleczko

Zdjęcia przekazane przez Krystynę Błachowicz - córkę Zofii (Osiewalanki ) Mleczko.
 

25.06.1927 Zofia Osiewała pamiątka I Komunii Św. ks. Balcerzak

1927 r. uczniowie szkoły w Miłkowicach, kierownik szkoły p. Pytasz
Na zdjęciu po lewej stronie od nauczyciela  nieznana dziewczynka i Zofia i Walentyna Osiewalanki, w drugim rzędzie  pierwszy z prawej  Józef Kaczmarek



Na zdjęciu prawdopodobnie ks. Karol Morozewicz, nauczyciele p. Pytasz z rodziną (nazwisk dwóch pań nie zdołano ustalić) i uczniowie. Zofia Osiewałówna w drugim rzędzie czwarta od prawej, w marynarskim stroju z warkoczami. 


Świadectwo ukończenia Ludowej Szkoły Rolniczej w Kościelcu 1936 roku przez Zofię Osiewałównę
 
Fela Zocha i Regina - taki jest oryginalny podpis na odwrocie. Zocha to Zofia Osiewalanka - pierwsza z prawej. Regina w środku to w przyszłości żona Kazimierza Tutaka. Trzecia osoba nie została rozpoznana. Zdjęcie  zostało wykonane na odpuście w Pęczniewie w 1937 r.. Był to wielki odpust z wieloma atrakcjami, które przyciągały okoliczną młodzież.
Kartki pamiętnika Zofii Mleczko z d. Osiewała
  

  
Zofia Osiewalanka
 w czerwcu 1939r. wyszła za mąż za Wojciecha Kanarka. Otrzymali w prezencie od przyjaciół z Koła ZWM działającego w Miłkowicach pamiętnik. W tej chwili ma on już wartość historyczną. Dowodzi aktywności młodzieży w kole Związku Młodzieży Wiejskiej w Miłkowicach.



Karta pamiętnika dokumentującaWrzesień 1939 roku -  24 sierpnia pobór do wojska, 1 września wybuch wojny, 4 września ucieczka mieszkańców za rzekę Wartę w czasie wkroczenia Niemców do Miłkowic. Osiewałowie dotarli aż do Poddębic.

  

Pozwolenie na prowadzenie sklepu kolonialnego w Miłkowicach przez Zofię Kanarek
Lata okupacji. Sklep kolonialny prowadzony przez Zofię Osiewałę z m. Kanarek mieszczący się z domu Kanarków na wprost organistówki. 

 
Informacje przesłane przez Krystynę Błachowicz, córkę Zofii
Fragment życiorysu Zofii dotyczący robót przymusowych
"Urodziłam się dnia 02 lutego 1917r. w Miłkowicach gr. Jeziorsko, pow. Turek, woj. poznańskie jako córka Józefa Osiewały i Marii z domu Szymczak.W sierpniu 1941r. wraz z rodzicami i rodzeństwem zostałam wysiedlona. W tym czasie mój pierwszy mąż Wojciech Kanarek przebywał w niewoli niemieckiej w Ostpreusen. W marcu 1943r. wraz z siostrą Joanną i wielu innymi osobami z miejscowości Miłkowice zostałam nocą wyrzucona z domu i przez Turek, Kalisz, Poznań wywieziona na przymusowe roboty do Niemiec, do miasteczka Kletze in der Altmark, Kreis Gardelegen, Bezirk Magdeburg, gdzie skierowano mnie do pracy na roli do p. Schrodera Richarda am Bahnhof. U pana Schrodera pracowałam do chwili wyzwolenia Klotze przez wojska amerykańskie, tj. do dn. 13.04.1945r. . Dodatkowo informuję,że pana Schrodera Richarda, który był przez dowództwo amerykańskie z niewiadomych mi bliżej przyczyn natychmiast aresztowany, jako dobrego człowieka, uratowałam wówczas od niechybnej śmierci. Mleczko Zofia

W tej samej miejscowości pracowały też, ale u innego gospodarza siostra Zofii Joanna i Filomena Zielińska. One były razem. Z opowiadań wynikało, że mogły się wszystkie spotykać. Wspierały się i pomagały sobie. Na szczęście trafiły na gospodarzy, którzy traktowali swoich pracowników z godnością.
 
Wojenne losy rodziny Osiewałów
Informator Kazimierz Osiwała
Na zdjęciu widoczne siedlisko rodziny Osiewałów
W czasie ucieczki zatrzymano się w Popowie u Witczaków. Niemcy kontrolowali uciekinierów. Nie można było mieć ze sobą broni, ostrych przedmiotów typu noże, kosy… W tym czasie rozstrzelano trzech Polaków, którzy nie stosowali się do poleceń okupanta. Józef Osiewała i Bednarek byli przez dobę przetrzymywani przez Niemców. Razem z nimi wędrowali młodzi ludzie, którzy starali się dotrzeć do punktów zbrojnych, ale zarządzona w ostatniej chwili mobilizacja nie mogła przebiegać planowo i większość z nich nie dotarła do swoich jednostek. Rodzina Osiewałów posuwała się w kierunku wschodnim przez Wylazłów, doszli aż do Poddębic, następnie zawrócili. W swoim obejściu zastali już Niemców, którzy urządzili tam magazyn. Niemiec, prawdopodobnie Ślązak, który mówił po polsku, ostrzegł ich i zalecił, aby weszli do domu i położyli się spać. W żadnym wypadku nie wolno im było wychodzić na zewnątrz. Kiedy obudzili się rankiem, Niemców już nie było, zostały tylko na podwórku konie dozorowane przez kilku Niemców. Stały tam dosyć długo. 
Ponieważ Osiewałowie mieli dwa domy, a ich siedlisko było blisko mostu, jeden z domów zajęli Niemcy nadzorujący remont mostu. W 1941 roku wysiedlono Osiewałów i musieli się stawić w Cielcach 1), tak jak i wielu mieszkańców wsi. Rozpoznanie, kto i gdzie miał być wysiedlony lub wywieziony, na terenie Miłkowic prowadził Niemiec zamieszkały w domostwie Ruszczyńskiego. W Cielcach na terenie majątku odbyło się rozpoznanie przydatności do pracy dla Niemców poszczególnych osób. Wybrano młodych ludzi do robót na terenie Niemiec, także dokonano selekcji rodzin z dziećmi. Dwór otoczony był murowanym parkanem, przeprowadzano ludzi główną bramą, lub przez furtki. Wtedy to Jakomulscy zza kościoła, rodzice Bronisława zamordowanego w Miednoje http://milkowice.pl.tl/Miednoje.htm i jego żona z dwójką dzieci, Władysławem i Danutą, zostali wywiezieni do Niemiec. Kazimierzowi udało się uciec i razem z rodzicami wrócił do Miłkowic. Starsi ludzie mieli pracować u Niemców, którzy osiedlili się w Miłkowicach. Łączyli po dwa, trzy gospodarstwa, a Polacy stanowili siłę roboczą. Przyjechał do Cielc po Osiewałów Mikołaj Zdunek. Mężczyźni w drodze powrotnej do Miłkowic szli wzdłuż kolejki wąskotorowej przez Zakrzew, na wozie jechały dzieci, złożony był też tam dobytek, który z sobą zabrali. Starszy brat p. Kazimierza zatrudniony był przy budowie mostu w Miłkowicach. Osiewałów wysiedlono ze swego siedliska do domu zajmowanego przez Niemca, w dawnym siedlisku Misiaków. 

1)Ciekawa jest historia dworu w Cielcach, wzorowo prowadzonego majątku https://pl.wikipedia.org/wiki/Cielce https://pl.wikipedia.org/wiki/Cielce
Maria i Józef Osiewała z rodziną na podwórku swojego gospodarstwa ( około 1956r.)
 
  
 

Wakacje w Miłkowicach - wnuczęta na podwórku siedliska Osiewałów, powrót znad rzeki Warty na skróty przez pole.


 



Rodzina Bednarków

Bednarkowie byli spokrewnieni z rodziną Osiewałów.

Aniela i Apolinary Bednarkowie
(to jest właśnie poszukiwany przez nas Apolinary, wchodzący w skaład zarządu OSP w 1935 roku)

 
Aniela Bednarek z synami Stanisławem i Kazimierzem prawdopodobnie na swoim podwórku. Zabudowania gospodarcze typowe dla wsi Miłkowice w okresie powojennym.